tikanis - przy monitoringu cyklu na usg podgląda się jajniczki i lekarz ocenia jak pęcherzyki rosną itd

i widzi jak duże są a potem widzi że tego największego nie ma i zamiast niego tworzy się ciałko żółte i wtedy stwierdza że była owulacja

to jedyne wiarygodne potwierdzenie owulki

ale szczegóły to pewnie lilu napisze, ja to tylko z opowieści dziewczyn znam
jeśli chodzi o to JAK to było, to pozwolę sobie zacytować to co pisałam na głównym wątku

)
"to były to najromantyczniejsze zaręczyny pod słońcem

. Absolutnie wyjątkowe, super romantyczne i.. niczego się nie domyślałam :-) Znaczy A. jakieś aluzje rzucał między wierszami, ale nie śmiałam wierzyć że na prawdę chodzi mu o zaręczyny

A było tak:
w piątek zdecydowaliśmy, że w sobotę zostaniemy na noc w naszym nowym domku, będzimy spać na styropianie w śpiworach itd

I A. pomyślał że to będzie super okazja, absolutnie wyjątkowa i niepowtarzalna

ale oczywiście nic mi nie mówił

No i w sobotę zapakowaliśmy auto ciuchami, ja przygotowałam pyszne jedzonko na grilla karkoweczka, mielone..) i pojechalismy

A. zaproponowal, żeby ten dzien byl inny, spokoj niejszy, zebysmy odpoczeli itd Na wieczor zaplanowalismy grilla z piwkiem, potem obejrzenie filmu i romantyczna noc

No więc ja sobie grzebałam w ziemi (sadziłam, siałam, pieliłam - totalne relax

) A. buszował w domku (przygotowywał styropian do ukłądania podłogówki). Wieczorkiem rozpaliłam grilla i zjedliśmy kolacyjke cudownie się razem bawiąc

Po grillu poszlismy do domku, na styropianie rozlozylismy śpiwory, włączyliśmy laptopa żeby oglądać film, A. przygotowal świeczki (zrobiło się szalenie romantyczenie

), ale filmu nie włączył, tylko kazał mi zamknąć oczy... no i wyciągnąć pierścionek i zadał TO pytanie:-):-)jak tylko zobaczyłam pudełeczko a w środku pierścionek zaczęłam płakać i nie skończyłam przed dłuuugą chwilę :-)Jestem baaaardzo szczęśliwa i chciałabym żeby wszyscy ludzie na calym świecie cieszyli się tak jak ja


Po chwili zadzwoniłam do mojej mamy, bo musiałam koniecznie jej powiedzieć

A dziś rano dzwoniłam do najbliższych podzielić się naszym szczęściem :-) okazało się że mama do moich dziadków (swoich rodziców) dzwoniła zaraz z rana bo musiała się podzielić tą wiadomością

także się pośmialiśmy

"
Dziś powiedzieliśmy w pracy znajomym i szefowi (u nas jest tak fajnie że pewnie wszystkich ich zaprosimy na wesele bo to nasi super znajomi :-)) no i ustaliliśmy datę - 6/06/2009

)