Adelo mój syn miał ważyc 3 kg, tak twierdziła moja ginekolog, jak i ci z eskulapu, no i poród naturalny, znieczulenie miałam przez 2 godziny, zresztą całe 2 godziny wymiotowałam. Jak zaczęła się akcja nie mogłam urodzic, był to poród kleszczowy, wytargali go na siłę, ważył 4300 i miał 63 cm.u rodził się w zamartwicy z niedotlenieniem, podejrzeniem porażenia splotu barkowego, nie ruszał ręką, dostał 4 pkt, był reanimowany. Leżałam tam 5 dni, neonatolog z eskulapu razem z moim mężem pojechali w długi weekend, bo ja urodziłam 30 kwietnia na umówiona konsultacje do szpitala do chirurga. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło, nie było porażenia, miał tylko naciągnięte ścięgna, jest zdrowy i rozwija się prawidłowo. Byłam tak porozrywana że przez 5 dni co 3 godziny podawali mi morfinę dożylnio, robili jakies kompresy na krocze. Długo jeszcze cierpiałam w domu, nie mogłam zarzyc nic przeciwbólowego, tylko paracetamol.Nie wiadomo jakby to się skończylo w innym szpitalu. Wiesz jak to jest jak jest dobrze to chwalą, a wszędzie są różne przypadki. Teraz gdybym była w ciąży to chciałabym cesarkę, a wiesz w szpitalu na zawołanie ci nie zrobią. Nie zdecydowałabym się chyba tam rodzic drugi raz, no chyba że cesarka, ale co będzie to nie wiem. gdyby się udało to tez poszłabym do ginekologa który jest w szpitalu.