-caroline-
Fanka BB :)
witajcie
moja mała wisi mi na rękach cały dzień więc za dużo nie mogę was nadrobić :-(
aschle złe przeczucia wyrzuć precz do kosza!!!!!
wszystko będzie ok!!!
co do porodów to każdy ma swoje zdanie i każdy ma rację bo najlepiej zna siebie i swojego partnera więc wie jak ma postąpić ;-) mój był ze mną od momentu przyjęcia do szpitala czyli 21 do pół godziny po porodzie czyli 8:30.. pożniej mnie zabrali na salę żebym odpoczęła a małą na szczepienie/badania dalsze.. i powiem wam że nigdy nigdy ie chciałabym być sama.. on był wspaniały.. nie patrzył co robią położne tylko cały czas podawał mi wodę, przytrzymywał jak skakałam na piłce, ocierał mi pot z czoła i gawędził non stop żebym tylko myślała o czymś innym :-) meega miło wspominam poród ze względu na jego obecność :-) no i oboje powitaliśmy wspólnie naszą kluskę :-) a jego podziw i wdzięczność w oczach - zapamiętam do końca życia!!! nie wpływa to na nasze życie łóżeczkowe
a chyba śmiało mogę poweidzieć że jest duużo lepiej :-) mam kochanego męża i poweim wam że powiedziałam mu że nie wiem czy chcę żeby był przy kolejnym porodzie (tak specjalnie żeby go nie zmuszać czasem) a on był wielce oburzony i poweidział że go siłą nie wygonię bo ma też prawo witać swoją pociechę tak jak ja i pomagać mi podczas tych ciężkich chwil- bo chociaż tak może mi pomóc
także to moje zdanie 
co do mikołaja to właśnie zakupiliśmy strój i mój w tym roku się przebiera pierwszy raz jako że pierwsze nasze święta w trójkę
i szczerze wam powiem.. kuuuurde przystojniak ten mikołaj

chyba zostanie w tym przebraniu cały piątkowy wieczór 


wieczorkiem was nadrobię kochane! buziaki!
moja mała wisi mi na rękach cały dzień więc za dużo nie mogę was nadrobić :-(
aschle złe przeczucia wyrzuć precz do kosza!!!!!
wszystko będzie ok!!!co do porodów to każdy ma swoje zdanie i każdy ma rację bo najlepiej zna siebie i swojego partnera więc wie jak ma postąpić ;-) mój był ze mną od momentu przyjęcia do szpitala czyli 21 do pół godziny po porodzie czyli 8:30.. pożniej mnie zabrali na salę żebym odpoczęła a małą na szczepienie/badania dalsze.. i powiem wam że nigdy nigdy ie chciałabym być sama.. on był wspaniały.. nie patrzył co robią położne tylko cały czas podawał mi wodę, przytrzymywał jak skakałam na piłce, ocierał mi pot z czoła i gawędził non stop żebym tylko myślała o czymś innym :-) meega miło wspominam poród ze względu na jego obecność :-) no i oboje powitaliśmy wspólnie naszą kluskę :-) a jego podziw i wdzięczność w oczach - zapamiętam do końca życia!!! nie wpływa to na nasze życie łóżeczkowe
a chyba śmiało mogę poweidzieć że jest duużo lepiej :-) mam kochanego męża i poweim wam że powiedziałam mu że nie wiem czy chcę żeby był przy kolejnym porodzie (tak specjalnie żeby go nie zmuszać czasem) a on był wielce oburzony i poweidział że go siłą nie wygonię bo ma też prawo witać swoją pociechę tak jak ja i pomagać mi podczas tych ciężkich chwil- bo chociaż tak może mi pomóc
także to moje zdanie 
co do mikołaja to właśnie zakupiliśmy strój i mój w tym roku się przebiera pierwszy raz jako że pierwsze nasze święta w trójkę
i szczerze wam powiem.. kuuuurde przystojniak ten mikołaj


chyba zostanie w tym przebraniu cały piątkowy wieczór 


wieczorkiem was nadrobię kochane! buziaki!