Neferet ja się kompletnie na tym nie znam, więc nie pomogę- życzę tylko szybkiej ciąży
ianka ja nie wiem czy w moim przypadku było to jakieś piękne uczucie, raczej czułam zagubienie, zdziwienie i smutek. Byłam strasznie zdezorientowana, dopiero po jakimś czasie zaczęłam kochać córkę i cieszyć się, że urodziłam.
Ja też nie wyobrażam sobie nie miec dziecka przy sobie po porodzie. Znajoma ze szkoły rodzenia urodziła zanim ja trafiłam ostatnio do szpitala, jej syn dostał żółtaczki i leżał w osobnym pokoju, a ona biedna latała z zszytym tyłkiem do niego. Ciekawe jak karmienie, bo w szpitalu miała z tym problem, poza tym zabronili jej karmić bo pokarm matki wydłuża żółtaczkę (ja Nelkę przystawiałam mimo żółtaczki, nikt mi nie zwracał na to uwagi, poza tym ona w inkubatorze leżała ze mną na sali).
Noo to mam nadzieję że staranka będą aż się będzie kurzyło
Dorcia a mi jej szkoda było jak widzialam jak się nudzi w domu- ile można bajki oglądać i z mamą siedzieć? Jak już pisałam nie potrafię fajnie się bawić z dzieckiem... Po wyjściu z przedszkola opowiada jak było, co robiła i co jadła, a rano jest awantura i ciągłe gadanie "ja nie chcę iść do przedszkola". Ale cóż, poryczy troszkę i się przyzwyczai
Czekam na kasę z zusu- zakończyli kontrolę wobec mnie, wypłacili wyrównanie, czekam na normalny zasiłek

Jak tylko kasa wpłynie to lecę na zakupy, muszę coś sobie kupić w jakimś lumpku bo nie mam już w czym chodzić. No i wpisowe mężowi na studia trzeba wpłacić- ależ ja jemu zazdroszczę że idzie do szkoły...