reklama

Starania od wiosny/lata 2013 :)

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
ja wole pieska ;) z psami jest większa interakcji. Pies jest lepszym przyjacielem człowieka, koty chodzą swoimi drogami ;) Jak będziesz wybierać pieska to radzę poczytać o charakterze danej rasy. MY np mamy pinczera i jack russell teriera. I np jack totalnie nie jest dla starszych osób, lub dla kogoś kogo nie ma większość dnia w domu, on ma tyle energii, że jak jest sam w domu to mu się nudzi i patrzy co by tu zbroić, ale za to jest cholernie wierny, ciągle przy człowieku, nawet jak siada to tak żeby chociaż trochę dotykać człowieka, aaaa no i jest nie do zajechania, można się z nim bawić godzinami, i można wielu rzeczy go nauczyć ;] Z kolei pinczer to typowy kanapowy piesek, wymagający, ciepłolubny, zawsze pierwszy pod kocykiem i często ma fochy ;] Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że są aż tak duże różnice w charakterach psów danej rasy. Teraz wiem, że psa trzeba wybierać wg charakteru a nie wyglądu :P
 
reklama
hej, dzięki dziewczyny za słowa otuchy. jest dobrze, po prostu waliło się to już od paru miesięcy, dogadywanie, niedomówienia, foszenie, i to oboje, nie zrzucam na niego całej winy, to że za granicą może nie jest powodem, tu mamy swoje mieszkanie np i to jest fajne, w Polsce mieszkamy z rodzicami, ale koniec końców mało wczoraj gadaliśmy, wyjaśniliśmy tylko zaszłe tematy i teraz zapominamy o tym, myślę że będzie dobrze. Wracam do Was:)

vinga zdrówka, nie miałam rwy brat miał i widziałam jak się ruszać nie mógł, a jeszcze w Twoim stanie, wracaj do zdrowia, dobrze że masz mamę, taka pomoc w takich chwilach jest bezcenna
Carla nigdy nie miałam takich skurczy, w ogóle dopiero w dniu porodu poczułam, a Twój chodzi z Tobą do szkoły rodzenia? Ty już na wylocie jesteś :)
samosia tylko piesek :) kot nie wchodzi w grę, psy uwielbiam ale do kotów to mnie odrzuca niestety, nigdy u mnie nie było w domu rasowego, same kundelki więc o rasach się nie wypowiem. Ale w przyszłości chcę labradora i owczarka niemieckiego :) ale to jak będziemy mieć już domek . A i planuję wziąść ze schroniska jakiegoś
 
ianka mąż ze mną chodzi, nawet słucha co położne mówią i później wiedzą błyszczy :) Cwiczy ze mną, wczuwa się ogólnie. Ale tak to zgrywa twardego, a tak na serio to strasznie wrażliwy jest.
Dobrze że atmosfera oczyszczona, oby teraz było tylko lepiej!
Fuma ja o świętach jeszcze nie myślę hehe :) Nie lubię świąt ze względu na dzielenie się opłatkiem i wspólną modlitwę, jest to całkowicie niezgodne z moimi przekonaniami. Ale już wszyscy się przyzwyczaili że ja się nie modlę.
Dorcia jakbym miała się tak wszystkim przejmować i ciągle płakać to bym się już dawno powiesiła. Serio, nie znam drugiej osoby w moim wieku z takim bagażem niefajnych doświadczeń. Mam przyjaciółkę, dla której największą krzywdą była np. śmierć dziadka czy wir w pracy, a to przecież takie normalne, życiowe sprawy.
Gabryśka torbę mam już spakowaną, listę rzeczy do dopakowania mam w widocznym miejscu, mąż wie co i jak :) Boję się tylko żeby nie wymiękł na porodowce, bo go zabiję!
Muffi w sumie ja te badania robiłam już w ciąży i skierowanie dostałam. Nieźle Cię po kieszeni szarpną te badania...
Masz Jacka? wow, dla mnie te psy mają adhd :) Faktycznie te psy są nie do zajechania, mają chyba motorki w pupie :) Znajomi mają i jestem pełna podziwu dla osób, które je mają.
Vinga mnie bolało tak centralnie pod brzuchem, nie przypominało to tego bólu jak zaczynałam Nelkę rodzić. Ale bolało strasznie...
Amelia ooo! Skurczyła się :) Mąż to samo powiedział, tylko szkoda że to kurtka za kilkaset zł i nie ma mozliwości żeby się skurczyć :) Teściowa mi pożyczyła kurtkę więc już nie zmarznę.
Samosia powiem Ci tak- ciułała to psy, które spacerki spędzają na rączkach z tego co widzę, a kotów to ja nienawidzę :) Moja mama ma kota, wredna jest jak nie wiem, pogłaskać się nie da, szkodnik straszny. Chyba wolałabym psa, ale przy dziecku nie wyobrażam sobie latać na dwór za jego potrzebą. No i sprzątanie kup mnie nie bawi, a moim zdaniem to mus jak ma się psa.
 
Witam się i ja...już środa...WOW ...do piątku tylko dwa dni...Yupii !!!

A ja Was pewnie nie pierwszy raz zaskoczę...mam inne zdanie od Waszego na temat kotów !!! Mam w domu kota !!! Takiego domowego-nie wychodzącego na dwór...już Wam kiedyś o nim pisałam...kochamy go bardzo...jest niesamowitym pieszczochem i ma fajny charakter ( wiele zależy od charakteru ) Mój mąż nienawidził kotów bo znajomego córka ma problemy ze zdrowiem przez toxo...a jak wiemy może być ona również złapana od kota...1% chorych na toxo ma ją od kota...ale nie ważne !!! Mój M uwielbia naszego kociaka !!! Gdyby ktoś mi powiedział rok temu że będę mieć kota...to bym stwierdziła że zwariował !!! Nie wyobrażam sobie teraz domu bez tego sierściucha i tyle. Rodzice mają dwa psy ( małe kundle) i jest z nimi więcej roboty niż z kotem. Trzeba sobie po prostu przemyśleć na spokojnie...wypisać wszystkie plusy i minusy.

Ianka ...widać że jesteś dobrą i ciepłą osobą skoro chcesz uratować jakiegoś zwierzaka ze schroniska...uwierz te zwierzaki potrafią się odwdzięczyć za pełną michę i odrobinę czułości !!!
My na osiedlu mamy kocicę z młodymi ( ktoś podrzucił ciężarną mamuśkę ) i zastanawiamy się co zrobić ...bo jak te maluchy zaczną się mnożyć to...nie chcę myśleć co będzie !!! A schronisko nie przyjmuje już zwierząt !!!
Dobrze że porozmawialiście o "niedomówieniach"...to ważne !!! Dialog musi być !!! Cieszę się że jest wszystko w porządku !!!

Samosia Młoda pochłania kuleczki jak odkurzacz...a i mężulek się skusił zjeść kilka...są naprawdę smaczne i wciągające !!!
 
Dorcia-ja tez mialam kotkę w domu rodzinnym.Żyła aż 18 lat!! czyli na ludzkie chyba z 88..w sumie mieliśmy ją jakby od zawsze.niestety zdechła w styczniu ;( i teraz też mnie kusi żeby jednak kupić/przygarnąc kota ale znajomi maja chihuahue wersje mini (dorosły wazy 1,2kg) i ten piesek jest tak cudny,ze się powaznie zastanaiwam nad takim..
Ciesze sie ze rodzince kulki smakują :) tez chyba dzis je zrobie..:)
jakbyscie chcialy dziewczyny to wklejam linka z przepisem :

Kulki z mascarpone i białą czekoladą II

ianka-dobrze ze wyjasnilisie sobie nieporozumienia..teraz trzeba zapomniec o wszystkich przykrych slowach,ktore padly i zyc dalej! Bedzie dobrze!:)
Carla-mam kolezanke.ktora tez tak potwornie dostala od zycia po tylku,ze niejeden na jej miejscu by sie zalamal..samobojstwo taty w mlodym wieku,wypadek samochodowy,rozwod,walka z nalogiem nowego meza..jednym slowem dramat za dramatem..ale wyszla na prosta i slowo daje..nigdy nie spotkalam nikogo bardziej pozytywnego!
A czasem spotka sie kogos dla kogo zla pogoda to juz jest powod do narzekania..
Milego dnia wszystkim!
 
Dorcia a masz kotka rasowego czy dachowca? ;] Bo ponoć koty bardzo czuja instynkt i uciekają z domu ;]

My mamy też 2 małe kotki. W lato znaleźliśmy w składziku drewna za domem kotkę, która się okociła. Urodziła 3 kotki, ale tylko 2 przeżyły. Całe lato je dokarmialiśmy itd i kotka jak je odchowała poszła w świat i zostały nam 2 małe. Tak więc kupiliśmy im budę i sobie żyją niby z nami ale nie w domu. Ale są przesłodkie ;]
 
Hej Dziewczyny,

co do dyskusji o zwierzetach, to my mamy pieska- sznaucera miniaturke, ta rasa glownie ze wzgledu na to, ze sznaucery nie gubia siersci. To najlepszy przyjaciel mojego dziecka :) do kotow jakos przekonana nie jestem, moze dlatego, ze moja siostra miala kota, to byla kotka, ktora nie dala sie poglaskac, i rzucala sie z pazurami jak zobaczyla gole lydki :szok::szok: dwa lata temu siostra uspila ja, schorowana i stara juz byla :-(

A u nas jutro swieto panstwowe, wiec leniuchowanie mam w planach :-)
 
Muffi ja mam kociaka ...dachowca !!! Młoda przyniosła go dokładnie rok temu...wyciągnęła go z kałuży!!! Był maluni , głodny i zziębnięty !!! Urzekła nas wszystkich i został z nami !!! Wykastrowałam go jak tylko dorósł do operacji.Nigdy mi nic nie podsikał, nie zwymiotował, nie zepsuł nic !!! Uwielbia spać Młodej w nogach. Robiłam mu badanie na toxo z kału i wyszło ujemne..ale z krwi też mu zrobię...będę spokojna. Szanuję ludzi którzy nie lubią kotów ale nie robią im krzywdy...ale gardzę "pseudo ludźmi" którzy je krzywdzą !!!
DSCN6643.jpgDSCN6882.jpg
Mój "kochanek"


U nas na osiedlu są koty niczyje...raz są , raz ich nie ma. Ale ogólnie jest kilka szop gdzie się kocą obce kotki...a później my się martwimy i denerwujemy że zdychają z głodu, że łażą po garażach, wykopują kwiaty itp. Trzeba jakoś z tym walczyć...niech się nie kocą
 

Załączniki

  • DSCN6643.jpg
    DSCN6643.jpg
    28 KB · Wyświetleń: 36
  • DSCN6882.jpg
    DSCN6882.jpg
    27,9 KB · Wyświetleń: 36
Ostatnia edycja:
Aaa teraz to ja mam na pewno skurcze przepowiadające, cały brzuch mi sztywnieje i czuję, jakby mi ktoś balon od środka pompował.
Jestem po regulacji brwi, hennie, wycinaniu skórek, jutro idę do fryzjera i jestem gotowa do rodzenia :) Jeszcze tylko paznokcie sobie pomaluję i od jutra od południa czekam :)

Podziwiam Was za przygarnianie zwierząt, ja miałam jamnika, jakiegoś tam innego psa ale go oddałam, bo za dużo szkod w domu robił. Od czasu pierwszej ciąży mam straszny wstręt do zwierząt, cud jak jakiegoś dotknę. Wątpię żebym zgodziła się na psa czy kota w domu, ewentualnie jakiś szynszyl.

Dorcia moja mama ma tak cudnego kota, że jak pojechali na wczasy to nie chcieli żebym sie nim zajmowała, bo bali się że go wywalę z domu :D
Samosia taki psiak jest ok jak prowadzicie kanapowy tryb życia, bo taki maluch to chyba na spacery się nie nadaje- sąsiedzi mieli dwa takie i na rękach z nimi spacerowali.
Muffi niestety kot mojej mamy nie ucieka, chyba nie ma instynktu :)
Gabryśka to miłego leniuchowania życzę, ja od nic-nie-robienia odleżyn chyba dostanę :)
 
reklama
Dorcia ale ładny ten twój kotek ;) Nigdy nie miałam kota w domu, więc może stąd moja niechęć. Mój M. kocha koty ale ma na nie uczulenie :( Też nie cierpie ludzi, którzy robią krzywdę zwierzętom !!!

PS. Bardzo ładne doniczki !!!
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry