Ael ty to potrafisz skomentować... aż się uśmiałam
Ael widać ,że Ty rocznik Czarnobylowy

Jak coś pierdykniesz
No jak Magda dobrze zauważyła, roczniki czarnobylskie tak mają XD
Szczerze? To on jej wart

Więc ja się poświęcam, żeby na te urodziny mąż sam nie musiał

Zresztą ze mną to się szybko będzie mógł zerwać, bo da mi znak, a ja zacznę marudzić, żem zmęczona
Sil Ty zaciążona długo siedzieć nie będziesz mogła. Cudowna ta wasza historia, super, gratuluje :-)
Ja swojego też mam z neta, boooż jak się nazywał ten portal.......ilove! Taa ten portal już nie istnieje w polskiej wersji tylko w oryginalnej niemieckiej. Nawet nie miałam swojego wpisanego w kryteria szukania, z resztą on sam do mnie zajrzał, pierwszy napisał...w sprawie kotów XD
Ale jak się potem okazało, zbliżyły nas też nasze dziwne zainteresowania, gadaliśmy ze sobą jak najęci. Jak mieliśmy się spotkać, obleciał mnie taki strach, że 1,5 miesiąca przekładałam spotkanie. Aż w końcu popsuł mi się laptop więc moja franca zaproponował mi, że mi go naprawi na spotkaniu :-)
No to już się zgodziłam, z drżącym sercem czekałam na niego na rynku we Wro. I wiecie co? Jak zobaczyłam pierwszy raz to zamarłam...znaczy, nie że aż tak zauroczyłam się czy zakochałam, po prostu był ubrany od głowy do stóp po wojskowemu plus wojskowy plecaczek! Ale tak uroczo się uśmiechał, że zapomniałam o tym.
Poszliśmy do herbaciarni i przegadaliśmy z jakieś 3 godziny.
Potem wzajemnie do siebie jeździliśmy, on do mnie, koty go polubiły, rodzice O DZIWO też. Ja jeździłam do niego do Oleśnicy na cały dzień. Pokazał mi całą Oleśnicę, opowiadał tyle fajnych rzeczy.
A dzień kiedy zaczęliśmy być oficjalnie ze sobą dokładnie pamiętam.
Studiowałam jeszcze, siedziałam na opustoszałym korytarzu w jednym z politechnicznych budynków, a że byłam wcześniej przed zajęciami to nikogo z grupy nie było. Lapka miałam przy sobie i akurat rozmawiałam z moim, bo miał wolny dzień w pracy. Pogoda ładna gadaliśmy i mój napisał, że szkoda, że nie przyjechałam tego dnia do niego, bo w sumie jedne zajęcia, ale ponoć musiałam odrobić. Pół godziny przed zajęciami przyszedł mój kolega i oznajmił mi, ze zajęcia z tego dnia są dla osób, które nie były tydzień wcześniej, więc jako że ja byłam to nie musiałam być na labce. Pożyczyłam tylko pieniądze od kolegi, mojemu rzuciłam, że biegnę na autobus i zadzwonię jak już będę jechać. Zdążyłam na parę minut przed odjazdem autobusu, a biegłam jak szalona.
Przyjechałam, zjedliśmy obiad, ojca nie było cały dzień, po obiedzie przytuleni oglądaliśmy film i jakoś końcówka filmu, mój obrócił się w moją stronę i mnie pocałował...ale długo nie mogłam go całować, bo zadrapałby mnie swoim zarostem. Wieczorem już będąc w domu zadzwoniłam do niego i nawrzeszczałam, że mam teraz całe usta i skórę wokół nich bardzo czerwoną, przez jego słodki zarościk. Ale się zrehabilitował i już każdego następnego razu przy całowaniu był bardzo delikatny, aż w końcu moja buźka przyzwyczaiła się do jego zarostu :-) I tak od 8 kwietnia 2009 jesteśmy sobie razem :-)
Co najlepsze pierwszy raz gdy pojechałam do Oleśnicy, zimą dokładnie, luty, jechałam autobusem i w drodze miałam cholerne deja vu. Potem przypomniałam sobie, że dobrych kilka lat temu śniła mi się ta sama droga przed Oleśnicą, wyjeżdża się ze Smardzowa już na zjazd do Oleśnicy i po lewej stronie stoją ekrany dżwiękochłonne. I dokładnie kilka lat wcześniej to samo mi się śniło ta sama droga, chociaż wiem doskonale, że tamtędy nigdy wcześniej nie jechałam. W dodatku mogę powiedzieć, że mój luby wtedy kilka lat wcześniej również mi się śnił.