Jestem!!!!! Leżałam chyba pół godziny w wannie i lałam się zimną wodą i płakałam jak bóbr prosząc małego, żeby chociaż raz kopnął - parzyło jak cholera. Zadzwoniłam do męża, że ma się spieszyć z pracy. Mąż przyjechał i zadzwonił na pogotowie zapytać się co mamy w takim przypadku robić - dowiedzieliśmy się tyle, że mamy jechać do przychodni więc tak zrobiliśmy, w przychodni przyjmował (jak na tą godzinę przystało) dupa a nie lekarz, który na wstępie mi powiedział: "jak ja się tak poparzyłem to niczym nie smarowałem" na co mu powiedziałam, że ja jestem w ciąży i usłyszałam, że on też

/) stwierdziłam tylko, że fajnie. Przepisał mi maść i powiedział, że dziecku nic nie zagraża przy takim poparzeniu. Na odchodne usłyszałam tylko, że jeszcze na pewno się spotkamy na porodówce więc odpowiedziałam, że wątpie i wyszłam (ponieważ prowadzę ciąże prywatnie i rodzić będę w szpitalu gdzie mój gin jest ordynatorem a to jest w zupełnie innym mieście). Pojechałam do apteki i zapytałam czy ta maść z recepty jest dla kobiet w ciąży i od razu usłyszałam, że raczej jest nie zalecana. Pani w aptece doradziła mi, że najbardziej naturalny jest pantenol (dość kumata farmaceutka). No i teraz siedzę w domku i się smaruje. Wystraszyłam się nie mało!!!!!!!!
Dziękuje wszystkim za zainteresowanie i troskę....
Ael pięknyyyyy brzusio i cudna koszuleczka :-)