reklama

Starania po raz pierwszy :)

kra kra kra kra kra kra kra kra kra

Fifka mój mąz odbiera to traumatycznie, teraz chodzę sama do szkoły i nawet się z tego cieszę, choć oczywiście było mi przykro na początku. Co do porodu to mąż nie chce byc przy porodzie, Jego stresuje nawet wizyta USG :-). Myślę, że chciałabym żeby był do finału a póżniej wyszedł, mam zamiar zadręczać go podczas skurczów, ale ten ostatni moment może nich sobie daruje. Ja byłam przy porodzie mojej kuzynki i za parawanem rodziły inne kobiety i to było wstrząsające dla mnie, osoby, która pracuje w medycynie. Teksty typu "pani się nie przejmuje tym co tam wychodzi na dole, pani prze", albo odgłoś wylewających się wód, nie wspomnę już o rodzeniu łożyska. Eh jakoś mnie to zmierziło.
 
reklama
Kra kra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra krakra kra!!!!!!!!

:-)
Fifka u mnie jest podobnie... ja nie zmuszam mojego męża, od początku powiedziałam, że to jest jego decyzja i na początku (jak jeszcze w ciąży nie byłam) był przekonany, że rodzi ze mną, później już trochę mu przeszło a teraz znów doszedł do tego, że rodzi ze mną i koniec kropka! Pogadał z jakimś kumplem z pracy, który niedawno był przy porodzie żony i był zachwycony. U mnie jest tylko jeden warunek: ja go nie zmuszam ale jak już się zdecyduje to zostaje do końca bez dwóch zdań bo jak mam zostać w połowie porodu sama to wolę wziąć mamę!
 
To na pewno nic przyjemnego... choć znam pary gdzie facet był na wszystkich porodach żony! A to znaczy że chyba mocno to go nie odrzuciło :-D

Magdalena wyjęłaś mi to z ust!! Ja swojemu powiedziałam, że jak nie on to moją mamę wezmę bo bardzo nie chce rodzić sama. Samego porodu sie nie boję, ale strasznie boję się atmosfery i tej "samotności"... Myślę ze jakby wyszedł w połowie to zrobiło by mi się bardzo przykro...
 
Ostatnia edycja:
a ja slyszalam, ze po porodzie, oczywiscie przy ktorym jest facet okazuje sie, ze juz nie traktuje zony jako kobiety tylko jako matke, odbija sie to podobno te na ich zyciu seksualnym...tzn sama tego nie wiem, ale tak wynika z badan o ktorych sie uczylam (bo ja przeciez seksuologie studiuje):-)
wiec jakby co to czekam na weryfikacje...
 
a ja slyszalam, ze po porodzie, oczywiscie przy ktorym jest facet okazuje sie, ze juz nie traktuje zony jako kobiety tylko jako matke, odbija sie to podobno te na ich zyciu seksualnym...tzn sama tego nie wiem, ale tak wynika z badan o ktorych sie uczylam (bo ja przeciez seksuologie studiuje):-)
wiec jakby co to czekam na weryfikacje...

No ja bym Ci kochanie za przykład nie posłużyła. Mój to zbok więc on by tylko dni odliczał do możliwości poseksienia się po cc xD
 
Ja zawsze mówię, że potem już nie ma odwrotu bo z jakiej racji on może się obrócić i zabrać tyłek skoro ja nie mam wyjścia :-)

Mila to w takim razie ja mojego biorę tym bardziej!! :-D bo on ma taki popęd, że ja nie daję czasami rady :-p może trochę by się uspokoił :-D

A tak na serio to myślę, że wszystko zależy od mężczyzny!! Bo tak jak pisałam wcześniej ten kumpel mojego męża z pracy był po prostu zachwycony, powiedział mu, że przeżyć narodziny własnego dziecka to coś pięknego. Dużo też pewnie zależy od tego w jaki sposób przebiega poród... bo np moja teściowa rodziła 5 lat temu mojego szwagra (:-)) i teściu był z nią przy porodzie i on mógł stać tylko za jej głową albo obok i trzymać ją za rękę! Nie miał prawa zajrzeć za parawan co się dzieje między nogami....
 
Ostatnia edycja:
hahahaha...ja z moim M. przez te staranki to juz nie bardzo mamy ochote, wiec ja to bym chciala w druga strone, zeby trozke jednak nam sie zachcialo na przyszlosc...bo nastepny cykl juz niedlugo :-)
 
reklama
Hahah nie no, u Nas teraz też słabo te rzeczy się mają a głównie przeze mnie, a on to by mógł dzień i noc! W ogóle w ciąży mam problem z seksem, mógłby w sumie dla mnie po prostu nie istnieć, od kąd jestem w ciąży jeszcze ani razu tak naprawdę nie miałam ochoty :baffled: a teraz jak doszły te bóle krocza to już w ogóle do doopy
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry