Miq kurczaki nie znam się za bardzo na tych testach owu, któraś co używała zaraz Ci wyjaśni.
Aguś jeszcze nie rodzę, a Tobie dziękuję prześlicznie za paczuszkę bo ciuszki są przecudne, ale jednocześnie dupkę nastawiaj bo się tak wykosztowałaś, chociaż Ci koszty przesyłki zwrócę!
Ponad pół godziny temu wróciliśmy z Pablo ze spaceru...myślałam że go zabije na środku ulicy wśród ludzi w drodze powrotnej.
Do samych stawów mamy jakieś 15-20 minut piechotą. Do stawów jakoś szłam, chociaż fakt faktem musiałam od razu usiąść na pierwszej lepszej ławeczce, a postawili takie fajne co mogłam sobie bolące plecki ułożyć. I nasz spacer wyglądał tak, że co drugą ławeczkę przysiadałam. Chodziłam jak połączenie kaczki, walenia i worka z kartoflami. Paweł cykał zdjęcia to tu to tam, mnie (które jak skończę pisać cenzura z aparatu wszystkie pokazuje, bo takiego brzydala świat na oczy nie widział).
W końcu stwierdziłam, że ni uja ja dłuższą drogą wracać nie będę. Bolały mnie plecy od połowy w dół, łączenia nóg dupa/brzuch - uda, stopy mogłabym sobie odrąbać bo tym bardziej nie czułam, wzrok mła zabijał, dlatego gdzie nie gdzie pozostawiłam kupki ludzkich prochów XD.
W pewnym momencie myślałam, że nie dam już rady bo nawet nie miałam gdzie usiąść, każdy krok mnie bolał, tak jakby tak miednica się rozszerzyła, że nogami powłóczyłam i było mi totalnie niewygodnie.
Ten próbował mnie rozbawić ale ja chciałam go udusić, poćwiartować i kotom na papu zanieść.
Przechodziliśmy przez podwórko i widzę na horyzoncie, TAK ławeczka! Klapnę i odpocznę. Ten trzyma mnie pod rękę ja się za nim ciągnę, dróżka wydeptana przez mieszkańców, ten się ze mnie ryje.
Syczę na niego "Czego Ty się ze mnie skirzysz uwaa?! Taka uwa zabawna uwa jestem?!?!", "Ale ja się do Ciebie uśmiecham, moim najcudowniejszym uśmiechem

", -.- , "A ja mam w dupie Twój uwa śmiech, bo jak ja Ci zaraz przyfasolę to Ci ten śmiech zejdzie uwa w jednej chwili uwa, to dopiero uwa będziesz się jak ufok uśmiechał...", ten ze mnie brechta jak mało kto. Ja mam ochotę wziąć byle patyczka i tym patyczkiem go rozciachać.
Klapłam na ławeczkę, a ten łazi w jedną i drugą stronę. No już tak mnie pod koniec wkurzał przeokropnie, a bo on chciał mnie pocieszyć na co odparłam "A co ja ebany uwa teletubiś jestem by się śmiać?!" ten brecht dalej. No przed domem już w końcu zaczął dopingować, w pewnym momencie zorientował się, że wlazł w minę. Kazałam mu iść na skrawek trawki i wytrzeć buta, po czym odparłam "że jeszcze istnieje sprawiedliwość na tym świecie", na co odpowiedział, że bardzo śmieszne XD
Zakupiliśmy kółko dla chomika, Paweł jeszcze w nagrodę dla mnie (chociaż i tak bym go tam ostatkami sił zataszczyła) kupił kurczaka słodko-kwaśnego po chińsku na wynos, którego nosem wręcz wciągnęłam.
Pablo więc zobaczył mój przedporodowy wcurw.
ps. Licza urew znacznie zmniejszona, bo praktycznie używałam co drugie słowo na koniec spaceru XD, ale wybaczycie miałam powody
Aaaa i kupiliśmy krówkę przytulanko-pozytywkę dla małego
