Magneta a ja dorzuce teściową

to będziesz mnie i Ael po stopach całować ,żebyśmy ich wzięli
Święta racja Madziu.
Fakt faktem święta nie jestem, może mam swoje odchyły, ale przynajmniej robię tak jak mnie mamusia nauczyła. Czyli sprzątania w kuchni po zrobieniu sobie jedzenia, dokładnego umycia naczyń czy podłóg i prania kolorów z kolorami czy białych z białymi. A mój teściu ma ewidentny problem z tym i on nie stara się nawet zrozumieć, że pewne rzeczy trzeba robić inaczej by było dobrze.
Kiedyś wyprał mi białe rzeczy z czarnymi przez co były szare (w tym moja ulubiona wyjściowa bluzka). Z nerwów wyżyłam się na nim i na moim. A on stwierdził, że kiedyś to się białe gotowało i było ok i on nie rozumie dlaczego ja nastawiam pralkę na 60 stopni i ta pierze dwa razy dłużej niż on nastawia (czyli nastawia pranie na 48 minut, pralka stara i gó... nawet nie wypierze w najkrótszym programie w najniższej temperaturze). Ciągle oszczędza, ciągle wyszukuje jakieś tanie buble, naznosi to do domu i zagraca wszystkie możliwe szafki a my się ze swoim zastanawiamy gdzie ubrania pochować. Ma 70 lat i tak go mamusia nauczyła żyć, ze wszystkiego wyręczała a teraz ja mam problem.
Wierzcie mi, bardziej upartego człowieka w życiu byście nie poznały.
Teściu się dziwi dlaczego ja tyle pracy wkładam we wszystko, bo to można raz dwa zrobić.
Ręce mi czasem opadają, a nerwy tygodniami kiedyś potrafiły mi nie odpuszczać.
Najgorzej miałam z nim jak po udarze, w domu, jeszcze tak na tydzień przed pobytem w szpitalu zaczął w domu robić co chciał, sprzątał sam (a lewa ręka kompletnie niewładna), mył naczynia. Ja zarzynałam się w kuchni w wigilię to on mi pranie nastawił, myślałam że ze złości zostawię wszystko i pojadę do rodziców. Do wszystkiego pchał ręce. Teraz też, ledwo co do domu wszedł (napomnę, że dom wysprzątałam calutki) to idzie myje naczynia, a ślepy i kończy się na tym, że ja po prostu z suszarki odkładam ponownie naczynia umyte przez niego, bo są brudne.
Zostawia po sobie noże, łyżki, widelce, plamy, okruszki na stole kuchennym a ja chodzę i to zbieram.
Uparł się nawet teraz, że jutro pójdzie do jakiejś oddalonej piekarni kupić chleb bo tam taniej...
Krew mnie po prostu zalewa....