Kochane moje, ktoś tęsknił za mną, choć trochę, ociupinę, tak tyci tyci?
Co do kryzysu, jeśli dzieci chcą przystawiajcie je co pół godziny do cyca jeśli chcecie laktacje utrzymać, druga sprawa NIE DENERWUJCIE SIĘ! To czasowe, a jeśli dacie się ponieść z tego powodu emocjom, no to baj baj cudne mleczko. Trzecia sprawa pić dużo wody zwykłej, herbaty, herbaty laktacyjnej zezwolonych soków, ale ma być znacznie więcej płynów. Takie rady daje pewna doradca laktacyjny z innego forum, sama urodziła w listopadzie tamtego roku i dzięki niej wszystkie mamy z listopada karmią. Nie dawajcie MM bo przepadnie mleko.
Uzbrójcie się w cierpliwość, zaciśnijcie zęby i przetrwajcie ten kryzys. Dacie radę!
A mnie się wczoraj kończył urlop macierzyński. Tatko po mnie, małego i Pawła przyjechał, Paweł do pracy a musiałabym się dziś wstawić i z nikim małego zostawić. Tato przyjechał po nas, posiedział z małym, nawkurzali mnie w UP...
Miła pani, nie narzekam bo obsłużyła mnie bardzo dobrze, spytała czy składałam oświadczenie, że po urlopie jestem zdolna do pracy. Ja oczy jak 5 zł, nic mi nie mówiono, jak byłam na jednym terminie w ciąży. A jak ze zdolnością moją pyta się i odpowiadam, że marnie, bo dziecka nie mam nawet z kim zostawić. A ona że w takim razie powinnam się wyrejestrować, odpowiadam że to nie wchodzi w grę bo stracę ubezpieczenie. No dobra piszę to oświadczenie, że jestem zdolna i gotowa do pracy na pełen etat i takie tam bla bla. Chyba mi kobiecina poszła na rękę bo ustaliła mi termin dopiero na za ponad 2 miesiące, pod koniec maja, wtedy też ustawiła mi spotkanie z doradcą zawodowym. Zanim UP znajdzie mi pracę to prędzej zdecyduje się na własny biznes....
Z resztą też powiedziała, że teraz ofert pracy na moją wybraną specjalizację po prostu ni ma.