reklama

Starania po raz pierwszy :)

jesli chodzi o dolegliwosci to mam jedna kolezanke, ktora niemalze od terminu @ rzygała jak kot kilkanascie razy dziennie i tak do 8 miesiaca... nie przeszlo ani troche. dopiero ostatni miesiac miala spokoj. Druga natomiast miala takie mdlosci, ze plakala i nie iwedziala co ze soba zrobic i modlila sie, zeby zwymiotowac, bo miala wrazenie, ze jak zwroci to bedzie chociaz chwile lepiej ale nawet jak wsadzala reke po lokiec do gardla to tylko odruch wymiotny i zadnej ulgi. Jakbym miala wyborac to sama nie wiem :)
 
reklama
hej dziewczyny:) ja tam witam piatkowo,pochmurnie,deszczowo, nabuzowana przed kolejną rozmową z szefem i po wczorajszej kłotni z M. o pierdoły...także nie za fajnie

trzymam za was kciuki...podczytuje was bo miło tu was ale nie mam co pisac o starankach bo się nie staramy tylko nie zabezpieczamy i bedzie co bedzie...pewnie się rozpisze i pochwale jak zafasolkuje...ale tu juz pewnie kadra sie wtedy zmieni,bo wszystkie pojda na fora ciążowe:-):-) i życzę wam tego jak najszybciej...
 
Aelreda wspolczuje ci zlego samopoczucia. Ale wierze ze lada dzien poczujesz si elepiej :) A jak urodzi sie dzidzia to z usmiechem na twarzy bedziesz to wpsominac :)
 
Ja podczas tych "bezowocnych" wymiotów, duszę się, bo zamyka mi się ujście i koniec, a póki nie przejdzie odruch wymiotny dosłownie sekunda to się zatykam. I przez to pękają mi naczynka krwionośne na twarzy, zapewne po południu będę miała czerwono pod oczami.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry