• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
martOocha
mam nadzieję, że Twoje samopoczucie jest choć trochę lepsze...albo polepszy się niebawem - ładuj akumulatorki przez weekend:-)
pisałyście o zazdrości o ciąze czy narodziny u znajomych osób; to chyba normalne ponieważ miałam to samo. Poroniłam 29 kwietnia a 5 maja moja kuzynka urodziła synka, zwlekałam kilka miesięcy zanim się spotkaliśmy, ale dzieki takiej przerwie łatwiej było mi zaakceptować to co się wydarzyło. drugą osobą byla moja znajoma ze studiów. Były między nami 2 m-ce różnicy jesli chodziło o poród (ja mialam rodzić w listopadzie ona we wrześniu). spotykałyśmy się dość często podczas różnych zajęć, jej brzuszek rósł a ja moglam tylko patrzeć jak się cieszy i cierpieć że straciłam moje dziecko. we wrześniu dowiedziałam się ze urodziła synka więc znów przyszedł ten smutek i pustka że ja juz za 2 miesiące mogłabym... w październiku dowiedziałam się, że jej synek urodził się chory z ZD, niestety ona wczesniej o tym nie wiedziała więc bardzo to przeżyła.
 
reklama
tak więc historie są róże jede kończą się pieknie inne troszkę mniej. wiecie co kiedy dowiedziałam się ze moja koleżank aurodziła chore dziecko bardzo to przezylam (nie ma nawet 30sti, a słyszy się ze dzieci z ZD rodzą się gdy matka ma ponad 40stkę...) najgorsze to ze wtedy pomyślałam ze może ja muszę poczekać na moje dziecko, że moze gdybym urodziła je wtedy mialoby jakies wady taj jak mówił lekarz - źle sie czuję z takimi myślami, ale chyba to wynika trochę z tego że się z tym pogodziłam i teraz staram się myślec pozytywnie, choć wiem że kiedy juz zafsolkuje będę pelna obaw...
przepraszam rozpisalam się straszetnie :)
ślę ciepłe pozdrowionka dla Was Dziewczynki:)
 
A ja dziś w pizzerii mało w panikę nie wpadłam...był komplet, wszystkie miejsca zajęte i tylko ja z moim mężem bez Dziecka...Dzieci głośno mówiły, śpiewały, biegały...
Mówię do Męża, że nie przeszkadzałby mi taki hałas, chciałabym aby tak w domu głośno było...i się rozkleiłam...większość z Dziewczyn mówiło że z dnia na dzień będzie mniej boleć...ja czuję ze mnie boli chyba coraz bardziej...
Dziś zaczęłabym 20 tydzień, być może czułabym już jakieś ruchy...:-(
Jak byłam w ciąży, kompleks ciężarnych czy też kobiet z maluszkami nie istniał...przed ciążą widziałam wszędzie ciężarne...teraz to jest po prostu przerażające: gdzie nie spojrzę ciężarna, maluchy, płacz i śmiech Dziecka...
 
A ja dziś w pizzerii mało w panikę nie wpadłam...był komplet, wszystkie miejsca zajęte i tylko ja z moim mężem bez Dziecka...Dzieci głośno mówiły, śpiewały, biegały...
Mówię do Męża, że nie przeszkadzałby mi taki hałas, chciałabym aby tak w domu głośno było...i się rozkleiłam...większość z Dziewczyn mówiło że z dnia na dzień będzie mniej boleć...ja czuję ze mnie boli chyba coraz bardziej...
Dziś zaczęłabym 20 tydzień, być może czułabym już jakieś ruchy...:-(
Jak byłam w ciąży, kompleks ciężarnych czy też kobiet z maluszkami nie istniał...przed ciążą widziałam wszędzie ciężarne...teraz to jest po prostu przerażające: gdzie nie spojrzę ciężarna, maluchy, płacz i śmiech Dziecka...


Myslenie w ten sposob Cie wykonczy...
 
Ostatnia edycja:
No właśnie...jestem teraz na etapie szału myśli...analizuję, przypominam sobie...to wykancza...wiem...ile mam czekać aż przejdzie? :wściekła/y:czasem jestem zła na siebie czasem jestem zła na innych, za nic tak po prostu...czasem śmieję się z byle czego...tak po prostu...ale myśleć nie przestaję...:angry: wwrrrrrrrr:sorry2:
 
juz to pisalam, ale powtorze NA PEWNE RZECZY NIE MAMY WPLYWU, analizowanie nic nie da watpie czy czegos na sile sie doszukasz w pamieci.

Kochanie to nigdy nie przejdzie, my tylko nauczymy sie z tym zyc.


Zeby nie bylo, ze ja taka mocna jestem...
kupilismy pamietnik dla Sary, cos kolo 4 miesiaca ciazy, wprowadzalismy wszystkie wazniejsze wydarzenia, zdjecia z usg, pomiary itd... nie jestem w stanie go skonczyc, choc ubranka juz jakis czas temu spakowalam do kartonu i wynioslam do schowka.
 
Ostatnia edycja:
Czesc dziewczyny....
a ja wam sie wpiszę tutaj na poprawienie humorków....
3.01 zrobiłam test i okazało się ze znów jestem w ciązy.....radośc niesamowita tymbardziej,że tak jak wy poroniłam swoje dwie poprzednie ciąże...obie w 11 tyg...miałam wile mieszanych uczuc i najpierw chciałam odrazu się starac potem stwierdziłam ze bez sensu co ma byc to bedzie widocznie nie jest mi pisane az w koncu zycie mnie zaskoczyło i w najmniej prawdopodbnym momencie dostalismy fasolkę w trzecim cyklu po pierwszej @ od poronienia.....
także kochane wszystko jest możliwe i trzymam za was mocno kciuki....
początki zawsze sa trudne ale czas naprawdę koi rany i nas wzmacnia....
ja o dziwo nie panikuje, a myslałam ze tak bedzie, do gina ide jutro potwierdzic ciąze i o wszystko wypytac....ale to chyba jest jeszcze uczucie niedowiarsta ze się udało...ze znów jest szansa.....:):)

także kochane trzymam za was kciuki....i zobaczycie ze ze wszystkim sobie poradzicie predzej czy pozniej....
jak macie jakies pytania to chetnie odpowiem.....

tymczasem powodzenia i mnóstwo kciuków....:):)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry