Cześć...
Czy i ja mogę do Was dołączyć? Podczytuję wasz wątek od dłuższego czasu ale chyba dopiero teraz jestem gotowa na "ujawnienie" się i mojej historii... Miałam być szczęśliwą mamusią marcową, jednak 17 września na rutynowym badaniu usg w 13 tyg okazało się, że serduszko naszego ukochanego maleństwa przestało bić w 11t5d.... Później potwierdzenie diagnozy w szpitalu przez jeszcze 2 innych lekarzy, zabieg...
To był najgorszy czas w moim życiu, cały świat nam się zawalił i tak trudno było żyć dalej....
Po wynikach histopato, które nic nie wykazały moja pani doktor powiedziała, że nie muszę robić żadnych badań, że czasami po prostu tak się dzieje.... ja jednak rozpaczliwie próbowałam znaleźć przyczynę obumarcia ciąży, porobiłam całe mnóstwo badań, które na szczęście(?) nic nie wykazały... W szpitalu lekarze powiedzieli żeby się starać od razu, moja pani doktor, żeby odczekać 3 miesiące. A więc przede mną 2 wizyta kontrolna po # ( z wynikami cytologii) i mam nadzieję zielone światełko
Czy i ja mogę do Was dołączyć? Podczytuję wasz wątek od dłuższego czasu ale chyba dopiero teraz jestem gotowa na "ujawnienie" się i mojej historii... Miałam być szczęśliwą mamusią marcową, jednak 17 września na rutynowym badaniu usg w 13 tyg okazało się, że serduszko naszego ukochanego maleństwa przestało bić w 11t5d.... Później potwierdzenie diagnozy w szpitalu przez jeszcze 2 innych lekarzy, zabieg...
To był najgorszy czas w moim życiu, cały świat nam się zawalił i tak trudno było żyć dalej....
Po wynikach histopato, które nic nie wykazały moja pani doktor powiedziała, że nie muszę robić żadnych badań, że czasami po prostu tak się dzieje.... ja jednak rozpaczliwie próbowałam znaleźć przyczynę obumarcia ciąży, porobiłam całe mnóstwo badań, które na szczęście(?) nic nie wykazały... W szpitalu lekarze powiedzieli żeby się starać od razu, moja pani doktor, żeby odczekać 3 miesiące. A więc przede mną 2 wizyta kontrolna po # ( z wynikami cytologii) i mam nadzieję zielone światełko
Ostatnia edycja:

