• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Czasami, nie z okazji takich przeżyć mówiłam ludziom, że nikt nie mówił że będzie łatwo.
Nie rozumiałam też jak słuchałam o tym, że trzeba upaść aby móc się podnieść. Powolutku staję się mądrzejsza...i może taki właśnie plan założył dla mnie Stwórca?
 
reklama
Ani@k tak to juz w zyciu jest, ze czasem trzeba dotknac dna, zeby moc sie odbic. Ciesze sie, ze jest coraz lepiej i rzadziej Cie dopadaja smutki, jeszcze przyjdzie czas na ogromne radosci :-)
lopop ograniczam sie jak moge, ale chcialabym juz sie testowac... a na razie nie ma sensu bo nie wyjdzie nic
 
Musze Wam powiedziec co ja dzis odwalilam :-D
Moj maly synus (w sumie niedlugo 15 lat i 185cm) pojechal dzis do kolegi (cale 13 min tramwajem i 5 min spaceru) mial byc okolo 20stej ale tata kolegi zadzwonil, ze wezmie chlopakow na pizze wiec czy Tomek moze byc troche pozniej w domu... zgodzilam sie. Pare minut po 21-szej dzwoni kolegi tata, ze zaraz wsadzaja Tomka do tramwaju, wiec kochana mamusia poszla na przystanek... tylko nie ten co trzeba :-D. Malutki synus byl w domu przede mna, a moj M wyszedl mnie z kolei szukac :-D
A teraz maja ze mnie taki ubaw, ze az sie prawie poplakalam ze smiechu. A malo tego z przystanku dzwonilam do domu z automatu i nie poznalam glosu mojego M, a numeru nie bylam pewna :-D (za cholercie nie moge go spamietac). Wiec teraz mam zakaz wychodzenia z domu bez malego synusia (bo on zna i nr i droge do domu) albo M. :-D
 
Musze Wam powiedziec co ja dzis odwalilam :-D
Moj maly synus (w sumie niedlugo 15 lat i 185cm) pojechal dzis do kolegi (cale 13 min tramwajem i 5 min spaceru) mial byc okolo 20stej ale tata kolegi zadzwonil, ze wezmie chlopakow na pizze wiec czy Tomek moze byc troche pozniej w domu... zgodzilam sie. Pare minut po 21-szej dzwoni kolegi tata, ze zaraz wsadzaja Tomka do tramwaju, wiec kochana mamusia poszla na przystanek... tylko nie ten co trzeba :-D. Malutki synus byl w domu przede mna, a moj M wyszedl mnie z kolei szukac :-D
A teraz maja ze mnie taki ubaw, ze az sie prawie poplakalam ze smiechu. A malo tego z przystanku dzwonilam do domu z automatu i nie poznalam glosu mojego M, a numeru nie bylam pewna :-D (za cholercie nie moge go spamietac). Wiec teraz mam zakaz wychodzenia z domu bez malego synusia (bo on zna i nr i droge do domu) albo M. :-D

:-D:-D:-D:-D:-D rozbawiłaś mnie :-D:-D:-D:-D
widzisz jacy mężczyźni są potrzebni kobietom
jednak kobietki to słaba płeć:-D:-D:-D:-D
 
Myszka i tak Cię podziwiam!!! Nie byłaś pewna numeru - zadzwoniłaś...
Ale rozbawiło mnie to ze nie poznałaś głosu swojego M:-D:-D:-D
No i nie ma rady, teraz sama z domku ani rusz!!!;-)
 
A mi taka ewentualność przyszła do głowy że to jakieś ciążowe krwawienie, ale to chyba niemożliwe...a szkoda:zawstydzona/y:
Jedyne co w @ mi się podoba to to że się kończy i można znów działać:tak:
 
reklama
Witajcie kochane. Widzę że spokojnie na wątku. Ja praktycznie cały czas leżę, wstaję tylko do łazienki lub coś zjeść, ale dzisiaj także miałam te drobne plamienia kilkakrotnie. Martwi mnie to, ale mam nadzieję że będzie dobrze. Za tydzień-dwa sprawa się sama rozwiąże czy w tą czy w drugą, szkoda że ten czas tak wolno lecie bo taka "niewiedza" jest chyba dla mnie najgorsza. Wszystko ok czy powtórka z rozrywki? :baffled: nie myślę o tym cały czas, ale co jestem w łazience i widzę papier to mi się oczywiście przypomina. Od kilku dni złoszczę się na prawie wszystko co mój M powie, może być to spowodowane ciążą, czy huśtawki nastroju są normalne na początku? Bo jestem naprawdę utruta w ostatnich dniach ale nie potrafię tego opanować, zazwyczaj jestem spokojna i miła.

Ani@k nie planowałam przysporzyć tyle stresów ;-)
Dobrze że stwierdziłaś że możesz normalnie już rozmawiać o stracie, myślę że to też jakiś etap, jak można otwarcie o tym powiedzieć. Myślę że to krok w stronę "powrotu do normalności". I nikt nie sądzi, że zapomnisz o swojej stracie - myślę że to zostaje w każdej z nas, wraca od czasu do czasu, bardziej lub mniej intensywnie, po prostu uczymy się z tym żyć. Pamiętać, to nie znaczy płakać podczas każdej rozmowy na ten temat, więc umiejętność zwykłego mówienia o tym co się stało wg mnie jest jak najbardziej normalnym etapem. Na podstawie siebie, mogę powiedzieć, że gdy zachodzi się w nową ciążę, wtedy jeszcze mniej się myśli o przeżytej stracie, bo...wtedy martwisz się żeby nie przeżyć nowej straty. Nie wiem czy każda kobieta tak ma, ale u mnie tak jest. I racja w tym, że dopiero jak się dotyka dna, lub jest się bardzo blisko niego, wie się co to znaczy się odbić. Wiele przeżyć kształtuje naszą osobowość, nawet te, których nie chcielibyśmy nigdy przeżyć.
Myszka2829 szkoda jednak, że Twój M źle "jasnowidział" ;-) ale pocieszające jest to, że nie czekasz już na @, tylko już jest i jest nowy cykl, można więc myśleć o tym że już niedługo nowa owulacja. Mierzysz tempkę, bo nie pamiętam? Ten Twój cykl teraz krótki był, 21 dni?
Ale numer wywinęłaś, też się uśmiałam :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry