Ani@k już tylko 3 tygodnie do Twojej wizyty. Minie szybciutko i dowiesz się czegoś więcej, domyślam się że wyczytałaś już całą masę informacji na ten temat. Czy z jakimś postanowieniem będziesz szła na wizytę? Np. że jeżeli przegroda będzie miała jakąś-tam grubość to nie chcesz zabiegu, a powyżej jakiejś grubości zdecydujesz się na zabieg? Czy Ty wiedziałaś o przegrodzie przed pierwszą ciążą czy dowiedziałaś się dopiero jak zaczęło się coś dziać?
Ani@k ostatnio kochana mi się wydaje że stajesz się silniejsza! Jeżeli walczysz z własnymi emocjami, to jesteś na dobrej drodze!!
Ja po poronieniu nie miałam nawet zrobionej cytologii, bo mi gin powiedział że nie trzeba. Ale stan zapalny to nic takiego strasznego, dostaniesz globulki i w jeden cykl wszystko wróci do normy. Moja koleżanka tak miała i szybko wszystko się unormowało.
Mgiełka2008 jak Tam u Ciebie? Robiłaś może jeszcze jeden test? Trudno powiedzieć czy owu u Ciebie nie wystąpiła, czy też była opóźniona. Czy masz może jakieś badania tempki czy nie mierzyłaś?
Karo01 najważniejsze że teraz już wszystko ok i pewnie już wracasz do zdrowia. A co do czekania, tak jak pisałam wcześniej, często jest tak że organizm szybko zaskakuje do zafasolkowania tuż po odstawieniu tabletek więc bądź dobrej myśli! A potem jak z dużym bebzolem ;-) będziesz chodziła to nie latem tylko na jesień więc nie będziesz się tak pocić i męczyć!
Kochana, ja uważam że jak przychodzi gorszy dzień i chce się popłakać to trzeba płakać. To pomaga! Po gorszym dniu przychodzi lepszy, a jak coś siedzi na serduszku to lepiej to z siebie wyrzucić niż dusić! Więc płacz gdy czujesz taką potrzebę, daj upust swoim emocjom. Życie bywa niesprawiedliwe, ale nie warto się łamać, gdy się upadnie trzeba powstać bo właśnie dzięki temu spotka Cię jeszcze wiele dobrych rzeczy w życiu! Jeszcze nie raz będziemy "kopnięte w tyłek", ale to właśnie dzięki nieszczęściom umiemy bardziej docenić szczęście!
Myszka2829 szkoda że przyszła @, no ale nowy cykl to nowe starania. Trzeba wierzyć że tym razem się uda!
Myszko gdzie się podziałaś? Też kilka dni Cię już nie ma! Odezwij się.
Mzc współczuję z powodu sytuacji w pracy. Przykre że starają się nas wykorzystać jak się da i teoretycznie, jeszcze "dają karę" za to że ktoś się na dziecko decyduje. Jak więc decydować się na dzieci w takich czasach?
Czy Twój M ma już wyniki ze swoich badań?
Czytałam wyniki Twojej tarczycy. TSH masz bardzo ładne więc tarczyca nie blokuje Ci raczej zajścia w ciążę. Anty TPO nie są aż takie straszne, bo pomimo że są za wysokie to i tak są niskie (ja mam 150-170 zależy od badania). Ja czytałam i lekarz mówił to samo, że anty TPO się nie leczy, to są antyciała które niszczą tarczycę. Ich podwyższona ilość jak się nie mylę, potwierdza stan zapalny albo niedoczynność, nie wiem dokładnie które. One raczej się nie zbiją. Masz za przykład mnie, jestem w 10tc i mam TSH ok.1,5, anty TPO 170. Anty TPO należy się mocno martwić gdy wskazują liczbę powyżej 500 (są kobiety które mają aTPO po kila tysięcy!) Wtedy jest to najprawdopodobniej Hashimoto, a to trochę gorsze niż przewlekłe zapalenie tarczycy/niedoczynność. Najważniejsze że masz dobre TSH. Weź też do przykładu Galwaygirl, ma Hashimoto a zaszła w ciążę i udało jej się donosić! Co do anty TG, nie mam zbyt dużej wiedzy, u mnie był wynik 50 (na przedział 0-100). Każde laboratorium może inaczej badać krew dlatego te przedziały są inne dla innego labo. Dowiedz się coś więcej na temat antyciał TP jeżeli masz je tak podwyższone.
Ze swoimi badaniami to faktycznie miałaś maraton na mieście. Ja na szczęście, nawet jak idę do innego laboratorium, to mieszczę się ze swoimi badaniami w kwocie 100zł. A na ostatniej wizycie endo wziął połowę tego co za pierwszym razem i powiedział że nie muszę tak często badań robić, aż byłam w szoku!
Pisałaś że zaczynasz testowanko, chodzi o testy owulacyjne czy ciążowe? Bo chyba coś źle doczytałam :/
Dobrze że krwiak bratowej się wchłonął, jak widać nie ma co się martwić na zapas! Niech bratowa nadal się oszczędza. W którym jest teraz tygodniu?
MartOocha ja zawsze marzyłam, żeby przed 30. mieć pierwsze dziecko i mieszkać w domku z M po ślubie. Teraz w styczniu skończyłam 28 lat, dom co prawda na kredyt ale jest, a z M pomimo różnych "wyboi na drodze" jesteśmy szczęśliwi. Warto mieć marzenia bo czasami udaje się nam je spełnić.
Kochająca_mama30 super słyszeć takie dobre wiadomości i GRATULUJĘ !! No a suwaczek też super

Teraz to tylko tyć i cieszyć się zdrową ciążą

.
Teresiątko przytulam i bardzo mi przykro z powodu Twoich przeżyć. Aż wierzyć się nie chce, jakbym jakiś film oglądała a nie czytała przeżycia prawdziwego człowieka! Tak jak pisze Myszka, ja także bym myślała nad skarżeniem szpitala.
Po zabiegu, najtrudniejsze były dla mnie pierwsze dwa miesiące. Ale nie znaczy to wcale, że po nich było już spoko - nadal miewałam gorsze dni tylko już trochę rzadziej. Prawda jest taka, że przeszło mi po 4 miesiącach, gdy dowiedziałam się że zaszłam w nową ciążę
Gatto witaj kochana i zapalam
[*] dla Twojego Aniołka. Miałaś zabieg czy samoistnie poronienie? Ja miałam zabieg i pierwszy miesiąc dzień w dzień siedziałam po dwie godziny codziennie przy kompie, czytając różne forum i szukając info, czy czekać czy się starać. Wyczytałam że lepiej gdy nie ma zabiegu, wtedy można zacząć starania już po miesiącu. Po zabiegu zalecane są 3 miesiące do odczekania. Ja po zabiegu odczekałam dwa cykle i zaczęłam staranka, no i w drugim cyklu starań udało nam się. Stwierdziłam, że zacząć się starać nie znaczy zajść. Jeżeli organizm nie będzie gotowy na nową ciążę, to po prostu w nią nie zajdziesz. To była moja decyzja i jej nie żałuję, jedyne Co mogę doradzić Tobie, to żeby to była Twoja decyzja i że czasami warto posłuchać głosu serduszka. Ty musisz wiedzieć czy jesteś już gotowa. Strach pozostanie na zawsze, nawet gdybyś miała czekać dwa lata. Wiadomo, że w nową ciążę nie zachodzi się po to aby zapomnieć o tej straconej, ale przyznam, że jest dużo mniej myśli o straconej ciąży gdy jest się w nowej bo wtedy się o niej myśli. Ja jestem w 10tc, zaliczyłam już kilkakrotne plamienia i nakazy leżenia przez kilka tygodni, ale jestem dobrej myśli i uważam że trzeba WIERZYĆ!
GALWAYGIRL z całego serduszka gratuluję!! Teraz już jesteś świeżą mamą więc pewnie mało Cię tu na forum będzie, ale życzę zdrówka dla całej Waszej rodzinki, a Piotruś wybrał sobie datę wyjątkową, tylko się cieszyć! Jak znajdziesz trochę czasu, prześlij nam jakąś fotkę Twojego przystojnego bobaska i daj znać jak przebiegał poród. Jak się czujesz?
Kaso82 wydaje mi się, że Twoje plamienia mogą mieć związek z oczyszczaniem się macicy po stanie zapalnym. Ja bym zbytnio się tym nie przejmowała, zadzwoń może do lekarza i się chociaż zapytaj o to przez telefon.
Wczoraj od rana (pobudka o 6 bo wstałam do kibelka i już nie zasnęłam, norma) od rana się dosyć dobrze czułam, za oknem piękna wiosna, słoneczko, to i siły mi się przywróciły, wstałam od rana i zaczęłam nadrabiać te wszystkie zaległości kóre leżały niezrobione w domu bo leżałam. No i tak się zastanawiam czy nie przesadziłam, bo obiad miałam o 14tej a po nim byłam taka wymęczona że myślałam że padnę na twarz i nie wstanę. Położyłam się spać i wstałam po 1,5h ale już do końca dnia byłam wydygana. Na wieczór byłam umówiona z moimi dwoma przyjaciółkami (jedna mamą od trzech miesięcy, druga mamą od 1roku z groszami) - miały wolny wieczór i umówiły się na picie winka. Ja niestety tylko patrzyłam i się oblizywałam ale to nic. Eh, powiem Wam, że całkiem inaczej się siedzi z najbliższymi, gdy oni piją a samemu nie. Ale da się wszystko przeżyć ;-). O 23 wróciłam do domu, a dzisiaj przez to nie mogłam wstać i od rana znów leżałam w łóżku bo mi się cały czas spać chce. Już nie mogę się doczekać aż minie pierwszy trymestr i moje samopoczucie będzie trochę lepsze! W piątek 9 marca mam wizytę u ginekologa o 14:45. Już nie mogę się doczekać!