Hej..
Jestem tu króciutko,ale już się zaczynam zżywać z tym wątkiem i się przejmuję tym co piszecie,Waszymi historiami itp.itd.
Mika:może to jeszcze nie jest ostateczna diagnoza?czytałam kiedyś o zaśniadzie,że raczej się później ujawnia...Ale bardzo mi przykro,oby wszystko skończyło się szczęśliwie i to była jednak ciąża mnoga,bardzo tego życzę
Galwaygirl:nie było mnie na lutówkach,bo na forum babyboom trafiłam przypadkiem jakoś po porodzie itp.Bardzo mi przykro z powodu straty dzidziusia,ale tym razem dopisze nam na pewno szczęście!ja miałam termin porodu na niedzielę wielkanocną...Ale wierzę,że do tego czasu będę w ciąży...My zaczynamy starania grudzień/styczeń,jak tylko zrobię usg ginekologiczne,bo już mam skierowanie od lekarza i zobaczę kiedy dostanę okres itp.i czy będzie chociaż w miarę regularny.
Ogólnie nie mogę spać w nocy...jak tylko zamykam oczy to widzę moją dzidziunię...Mąż też przeżywa,ale dzięki niemu się trzymam:myślałam,że będzie się bał starać o kolejne po takich doświadczeniach,a on mnie utwierdza w przekonaniu,że niedługo zobaczę na teście dwie kreseczki...Ogólnie jest mi gorzej z każdym dniem,bo wszystko do mnie dociera..Ale dosyć o mnie,napisałyście,że ten wątek jest szczęśliwy i już tu mamy przykłady,że jest :-) np.Stelcia urocza :-)
Ja mam już urlop macierzyński od dnia ..hmm..porodu..I potem mam prawo do wychowawczego itp.
I będę tu do Was zaglądać i wszystkim kibicuję