witam was drogie staraczki po starcie
udzielałam się tutaj około 1,5 roku temu , ze "starej" gwardii juz nie wiele się tutaj udziela
podczytuję was i postanowiłam opisać "mój przypadek"
po poronieniu i oczywiście zaprzestania krwawienia ostro przystąpiliśmy z M do pracy o starania o nastepnego bobaska, jakiez było moje zdziewienie że nic nie postępuje, oczywiście jeszcze bardziej stresowały mnie słowa otuchy w stylu ze po poronieniu szybko się zachodzi- ale jakoś nie w moim przypadku- odkąd zaczynały się dni płodne ( nie chodziłam na monitorigi bo doskonale wiedziałam kiedy się zaczynają bo odczuwałam ból w podbrzuszu) moje myśli kręciły się tylko wokół tego żeby owocnie je wykorzystać, ilez ja miałam pretensji do M jak nie udało nam się wspólżyć w te dni dokładnie tyle razy tak jak sobie zaplanowałam , bo około 10 dniach ciągle ten sam scenariusz bół brzucha zapowiadający napięcie przedmiesiączkowe, złość, nerwy, żal i płacz nadmieniam ze byliśmy zdrowi, przebadani nic tylko zachodzić w ciażę i rodzić dzieci,ale jak znacie dobrze ten scenariusz zero efektów, co cykl ciągle to samo sex pod presją nawet wypróbowywanie pozycji po stosunku leżeć na prawym , na lewym boku itp.
w zeszłym roku przy ładnej jesieni stwierdziłam ze życie moje ucieka mi pod presją aby zostać mamą po raz drugi, stwierdziłam do M że koniec z tym trzeba się cieszyć życiem i tym co mamy, tak sie złożyło że w październiku byliśmy na weselu u kuzyna super wesele ( ba nawet wygrałam konkurs taniec na rurze

) pełni rozluźnienia weselną atmosferą doszło do przytulanek czego owocem jest nasza córeczka - oczywiście tym bardziej byśliśmy zdziwieni że licząc dni cyklu w ogóle nie powinnam być w ciąży
piszę te moje przeżycia związane ze staraniami i bolesną stratą , spinaniem się -dochodzę do wniosku z moim mężem że jednak psychika jest bardzo ważna, można wykorzystywać najlepsze dni, pozycje jak mamy "blokadę" w postaci presji itp. i tak nie wyjdzie
część was się ze mną zgodzi, częśc pewnie nie ale dziewczyny nie myślcie tyle o tym że teraz jest ten dobry termin, że przy seksie o tym jak armia partnerów leci i robi "swoje"cieszcie się przyjemnościa jaką daje chwile we dwoje,
wiem też że trzeba się nauczyć aby żyć bez tej presji tym bardziej że instynkt macierzyńskiego trudno oszukać
życzę wszystkim starającym się jak najwiecej takich chwil zapomnienia

i jak najwięcej MAŁYCH NIESPODZIANEK
trzymam kciuki