potryczku witaj tu u nas

Bardzo Ci współczuję.... To ogromna strata i to taka świeża....
Wiem jak to jest starać się tak długo, a chwilę później rozpaczać... My staraliśmy się ponad 8 lat i kiedy wreszcie się udało i cała rodzina szalała ze szczęścia, okazało się, że to już koniec... Trudne są takie chwile i nie do wytłumaczenia. Często nigdy nie dowiemy się - DLACZEGO. Potrzeba czasu, żeby jakoś poukładać sobie wszystko w głowie i sercu. Choć nawet po dłuższym czasie przychodzą trudne chwile. Tulę Cię mocno, pisz jeśli potrzebujesz - na pewno znajdziesz tu wsparcie i zrozumienie.
Agawa trzymaj się. Mimo wszystko wreszcie się uda, wiem to. Jeśli jeszcze się nie udało, uda się wkrótce. Buziak
ania cieszę się, że masz taki miły ten świąteczny czas :-). Oby jak najdłużej to ciepło i radość z Wami zostały. Chłoń jak gąbeczka te miłe chwile, to jest bardzo potrzebne.. takie naładowanie się pozytywne.
Donoszę, że przetrwałam ten dzień!!!!
Było mi ciężko, ale jakoś dałam radę. Miałam jeden większy kryzys... ale ja łatwo się wzruszam. Wystarczyła myśl, jak inne byłyby te Święta gdyby nasze dziecko nie umarło. Stało się jednak inaczej, mam nadzieję, że kiedyś je spotkam...
A póki co muszę żyć. Żyć jak najlepiej i czekać na to co będzie. Czekać na dzieci, które już na pewno żyją i tęsknią.
Buziaki