Agawa - przykro mi... :-(wyszalej sie za to na nartach, wyladuj troche tej zlej energii. Zlap swiezego wiatru w pluca... niech Cie napelni nowa, tyle ze pozytywna. Potrzebujesz jej do pracy... Jesli potrzebujesz odpuscic zrob to na cykl, dwa, zajmiesz sie praca...szybko zleci... No i udzielaj sie tutaj...

Obowiazkowo :-)
Wiolu - Witaj. Bardzo mi przykro na to co przeszlas... (*)(*)(*) swiatelka dla Twoich aniolkow.
Rozgosc sie tutaj... mysle, ze nikt bardziej niz my nie rozumie tego co czujesz... przeszlysmy to samo...
Ja przeszlam 2 poronienia samoistne i u siebie tez zauwazylam objawy po drugim razie, ktorych nie mialam wczesniej... (dluzsze cykle, bol podbrzusza przed @, klocia jajnikow )
Nie wiem dlaczego, moze to przez wieksze przezycia, bo mimo, ze tak jedna jak i druga strata bolala tak samo bardzo, tak po pierszej tlumaczylam sobie ze to mogl byc taki zbieg okolicznosc, ze kazdej moglo sie tak zdarzyc i bylam odwazna przy dalszych staraniach. Ale juz po drugiej stracie, nie moglam tego sobie tak powiedziec...
Teraz zaczelismy ponowne staranka, ale baardzo powoli, z dystansem... i choc chcialabym niebawem bardzo zobaczyc te II kreseczki, tak samo bardzo sie boje i obawiam co bedzie gdy je zobacze??? Mysle, ze wszystkie kobiety, ktore choc raz stracily swoje dzieciatko tego wlasnie obawiaja sie najbardziej...
No nic, trzeba byc dobrej mysli, isc do przodu, ale tez nie zapominac co nas kiedys spotkalo... i co najwazniejsze, ZE NAM TEZ KIEDYS SIE MOZE UDAC
Wiecie co, a ja sie tak ostatnio zastanawialam, czy do drugiej straty nie przyczynilam sie, bardzo sie bojac. Przy pierwszej stracie zaczelam plamic w pracy, a gdy dowiedzialam sie o drugiej ciazy, i bylam w podobnym terminie, tez mialam isc wyjatkowo do pracy na kilka dni i bardzo czesto o tym myslalam, balam sie bardzo, co bedzie .... i dwa dni przed pojsciem do pracy wyladowalam w szpitalu...
Takze
Madziorku, prosze Cie z calego serca nie denerwuj sie, staraj sie nie myslec o zlych rzeczach... Beta pieknie rosnie, dzidzia sie zadomowila i super rozwija i niechaj tak pozostanie...przez kolejne 8 miesięcy az do porodu... tego sie trzymajmy...