• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Cześć Dziewczynki!

sciskam Was wszystkie serdecznie w niedzielne południe.

ja musze troche odpoczac, bo sie troche na umyśle posypalam:)) jakoś w nic juz nie wierze i zastanawiam sie czy w ogóle dalej próbować. Na razie całkowicie odpuszczam. Jedziemy na narty. Jestem wykończona. Widocznie los ma dla mnie inne plany niż rodzine. Trudno. Będę Was podczytywac na bieżąco. I postaram sie nie wrócić do papierosów:))
 
reklama
Witam! Jestem świeżutka na forum, a doświadczenia mam okropne... piszę po raz pierwszy bo własnie przechodzę kolejną porażkę... Oto moja historia...
W 2009 zaraz po ślubie zaszłam w nieplanowaną ciąże ale w zasadzie oboje się ucieszyliśmy, szczęście nie trwało długo na USG w 11 tyg okazało się że ciąża obumarła, miałam zabieg łyżeczkowania i opinię lekarzy że tak się dzieje czasami. Odchorowywaliśmy to najpierw mąż nie chciał ciąży bo się bał, a jak mu przeszło to ja się bałam i do tego miałam studia na głowie. W 2013 w lipcu zaszlam w ciąże szybciutko pobiegłam do ginekologa i na USG tylko mała kropeczka (ok 5 tyg) ale radość i dotego ciąża w 1 cyklu starań, no cóż nie trwało to długo... w okolicach 7 tyg zaczęłam krwawic, pojechałam taksówką na najbliższy oddział ginekologiczny tam pani na recepcji rozwrzeszczała się na mnie że ma TĘPY dyżur iżebym sobie innego szpitala szukała. Tak więc czekałam pod szpitalem na kolejną taksówkę ok 20 minut poźniej i zanim trafiłam na oddział z ostrym dyżurem minęło ok godziny Na miejscu wcale nie było lepiej lekarz powiedział że to pewnie tak tylko leci krew bo często tak jest i zamiast mnie zbadać żartował z pielęgniarką "że młoda panikuje", zanim spisali moje dane i trafiłam na sale badań minęło kolejne 40 minut, mało tego na salce czekałam na lekarza i pielęgniarke też ok 20 minut. Póżniej miałam badanie "ręczne" przez lekarza dodam że w życiu nie mialma go wykonanego tak niedelikatnie i siłowo jak tamtego dnia ( a pod opieką ginekologa jestem od 11 roku życia), dopiero póżniej badanie usg które pokazało pustą macicę, czyli kolejna porażka na moim koncie... Załamana tym faktem zaczęłam poszukiwania dobrego ginekologa i trafilam do kliniki leczenia niepłodności. Lekarz stwierdził że pięknie się sama oczyściłam i że zabieg nie jest absolutnie konieczny, stwierdzil też że nie może wykluczyć że to ciąża biochemiczna ( ale ja pod koniec krwawienia używałam tamponów i wyciągnęłam na jednym zarodek :() Później zaczęły się problemy z cyklem: bezowulacyjny i trwający bez końca (NIGDY WCZEŚNIEJ TAK NIE MIAŁAM PRZED 2 PORONIENIEM) W kolejnych badaniach wyszło że mam PCOS i insulinooporność : leczenie Clostibegyt Duphaston, i Metformina. 1 lutego moje szczęście sięgnęło zenitu pierwsza owulacja od czasu poronienia. 14 lutego ( dzien przed terminem @) test i dwie kreseczki jedna bladziutka ale kreseczka pobieglam do najbliższego gin po recepte na duphaston. 18 lutego wszystkie ciążowe objawy ustały (ZGAGA,BÓL BRODAWEK) przestraszona pobiegłam zrobic betę i wyszła tylko 17, a dzien pożniej 4,4 czyli strata kolejnej ciąży CO TERAZ MOJE KOCHANE...
 
Agaawa... robiłaś betę? Bo sikaniec to za mało. I w ogóle jak u Ciebie ma coś wyjść wiarygodnego jak brałaś tyle hormonów? Kompletnie nie wiem jak to ogarnąć...
I do tego mam to samo, totalny zjazd psychiczny, rozpacz itp. Jeszcze znów masakrycznie się pochorowałam. W pracy wtopa ale muszę się choć jeden dzień pokazać, we wtorek ważna rozmowa w sprawie nowej pracy a ja chrypię a nie mówię, obrzydliwie kaszlę, ech. I tak pójdę... Może się nie wystraszą. A potem wezmę L4 i niech mnie cmokną w .... same wiecie. Jeżuuuuuuuuuuuuuuuuu, jak mi źleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.
 
Agawa - przykro mi... :-(wyszalej sie za to na nartach, wyladuj troche tej zlej energii. Zlap swiezego wiatru w pluca... niech Cie napelni nowa, tyle ze pozytywna. Potrzebujesz jej do pracy... Jesli potrzebujesz odpuscic zrob to na cykl, dwa, zajmiesz sie praca...szybko zleci... No i udzielaj sie tutaj... :) Obowiazkowo :-)

Wiolu - Witaj. Bardzo mi przykro na to co przeszlas... (*)(*)(*) swiatelka dla Twoich aniolkow.
Rozgosc sie tutaj... mysle, ze nikt bardziej niz my nie rozumie tego co czujesz... przeszlysmy to samo...
Ja przeszlam 2 poronienia samoistne i u siebie tez zauwazylam objawy po drugim razie, ktorych nie mialam wczesniej... (dluzsze cykle, bol podbrzusza przed @, klocia jajnikow )
Nie wiem dlaczego, moze to przez wieksze przezycia, bo mimo, ze tak jedna jak i druga strata bolala tak samo bardzo, tak po pierszej tlumaczylam sobie ze to mogl byc taki zbieg okolicznosc, ze kazdej moglo sie tak zdarzyc i bylam odwazna przy dalszych staraniach. Ale juz po drugiej stracie, nie moglam tego sobie tak powiedziec...
Teraz zaczelismy ponowne staranka, ale baardzo powoli, z dystansem... i choc chcialabym niebawem bardzo zobaczyc te II kreseczki, tak samo bardzo sie boje i obawiam co bedzie gdy je zobacze??? Mysle, ze wszystkie kobiety, ktore choc raz stracily swoje dzieciatko tego wlasnie obawiaja sie najbardziej...
No nic, trzeba byc dobrej mysli, isc do przodu, ale tez nie zapominac co nas kiedys spotkalo... i co najwazniejsze, ZE NAM TEZ KIEDYS SIE MOZE UDAC :)

Wiecie co, a ja sie tak ostatnio zastanawialam, czy do drugiej straty nie przyczynilam sie, bardzo sie bojac. Przy pierwszej stracie zaczelam plamic w pracy, a gdy dowiedzialam sie o drugiej ciazy, i bylam w podobnym terminie, tez mialam isc wyjatkowo do pracy na kilka dni i bardzo czesto o tym myslalam, balam sie bardzo, co bedzie .... i dwa dni przed pojsciem do pracy wyladowalam w szpitalu...

Takze Madziorku, prosze Cie z calego serca nie denerwuj sie, staraj sie nie myslec o zlych rzeczach... Beta pieknie rosnie, dzidzia sie zadomowila i super rozwija i niechaj tak pozostanie...przez kolejne 8 miesięcy az do porodu... tego sie trzymajmy...
 
LISTA STARACZEK:

MotylkowaOna - termin niechcianej @ 23 styczeń 2014
maqa - termin niechcianej @ 9-10 luty 2014
Joaro - termin niechcianej @ 15 luty 2014

Agawa - termin niechcianej @ 23 luty 2014
anncka - termin niechcianej @ 27-28 luty 2014
Elka_30 - termin niechcianej @ 28 luty 2014
celta - termin niechcianej @ 28 luty 2014
annte - termin niechcianej @ 2 marzec 2014
Carollina - termin niechcianej @ 7-9 marzec 2014

Neta - termin niechcianej @ 15 marzec 2014
ewikewik - termin niechcianej @ 19-20 marzec 2014


POCZEKALNIA:

Malgonia1 - marzec 2014
Pietrucha - marzec 2014
Sysiq - kwiecień 2014

Kolejny miesiąc złudzeń, wsłuchiwania się w siebie, strachu w pracy - przede mną...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry