Angelstw bardzo dziękuję, ja nie chciałam przed nikim obnosić się ze swoim bólem bo każdy by powiedział że normalnie dostałam @, ale dla mnie te kilka godzin od testu pozytywnego do krwawienia to już był inny świat, byłam po tej drugiej stronie. Pamiętam że siedziałam z moimi dziewczynkami na placu zabaw i zwijałam się z bólu( bo to jednak bardzo bolało, brzuch i okropnie krzyż) i miałam ochotę wyć że już za późno i nic nie mogę zrobić, że właśnie wymarzone rodzeństwo leci do nieba. Normalnie chodziłam do pracy, funkcjonowałam, cały czas czując że mój chwilowo świat się zawalił. Dziękuję za te słowa, bo odmawiałam sobie prawa do bólu, choć to skrajnie wczesna ciąża, tyle na nią czekałam. Ale też czułam że chyba coś idzie w złym kierunku, bo testy robiłam już od 6 dni porzed terminem @ i każdy pokazywał bardzo bladziusieńką kreseczkę, wogóle się nie zaciemniały, dopiero ciemna wyszła o ironio drugiego dnia krwawienia, już po wszystkich skrzepach.
Madziasek nie stresuj się ja swoją pierwszą córeczkę( bardzo dużą) poczułam delikatniusio dopiero w 22 tygodniu ciąży a tak od 24 czułam w miarę regularnie.
NO ALE JA TU GADU GADU, A TU TEST WYSZEDŁ POZYTYWNY

)))Dwie grube kreski( takie grube, nie jak poprzednio słabiutkie, więc betka z pewnością jest pewnie w porządku, kreska już po 10 sekundach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

)))) Jutro termin @, mam nadzieję że nie przyjdzie. Brzuch pobolewa, a samo zagnieżdżanie było dość bolesne bo dół brzucha tak jakby rozrywał. Ale byłam pewna że coś tam "zmienia"
bo w 25 dc zobaczyłam tyci tyci plamkę krwi na bieliźnie i cut plamienie, potem czysto, tylko cycuchy zaprawione w bojach

( bo karmiłam każdą dziewczynkę ponad dwa lata, pierwszą jeszcze w ciąży z drugą) dawały znać że chyba to jednak nie zbliża się @.