Marthusiu, ja poronilam w maju zeszlego roku... do dzisiaj nie moge sie z tym pogodzic i czuje straszna wscieklosc i ogromny smutek na widok kobiet w ciazy - to okropne, co czuje, ale nie moge sobie tego "wybic z serca"... strasznie mnie to meczy, tym bardziej, ze bliska mi osoba, z ktora czesto przebywam, jest w widocznej ciazy i jest strasznie szczesliwa... co mnie boli jakos stokroc bardziej... tak jakbym zyczyla jej zle... a przeciez tak nie jest!!! zycze jej wszystkiego jak najpiekniejszego, ale nie potrafie sie cieszyc z jej szczescia... i okropnie mi z tym!
i przez to mam dla ciebie jedna rade - nie pielegnuj w sobie zbytnio zalu i staraj sie pogodzic z losem - nie ma nic gorszego, niz rozpamietywanie... ja nie daje sobie z tym rady; zbyt dlugo rozpaczalam! dlatego postaraj sie jak najszybciej odnalezc spokoj i pogode (o ile to w ogole mozliwe?!) ducha i patrz w przyszlosc z radoscia.. i za to trzymam kciuki!
bo maluszek na pewno sam ciebie odnajdzie i mali braciszkowie i siostrzyczki Oliwki nie dadza ci niedlugo spokojnie sie wyspac

wierze w to, tak jak z calej sily wierze, ze tym razem, kiedy swiadomie podjelam decyzje o zajsciu w ciaze, wszystko bedzie juz dobrze! w koncu - jak ma nie byc!?

musi!!!
buziaki i najbardziej pozytywne wibracje -
aenye