Natka90 tylko to jest tak, że to że widać na usg że pęcherzyk rośnie i ma rozmiar odpowiedni do pęknięcia wcale nie znaczy, że ten pęcherzyk faktycznie pęknie. Szkoda, że nie miałaś kolejnego usg we wtorek, wtedy ginekolog mógłby stwierdzić czy owulacja była czy nie-jeśli tak to widoczny byłby płyn po pękniętym pęcherzyku. Niestety potwierdzić owulację można tylko przez usg wykonane już po niej. Ja miałam kilkanaście cykli monitorowanych i dlatego wiem, że niestety zdarza się, że mimo iż pęcherzyk osiąga prawidłową wielkość i teoretycznie owulacja powinna wystąpić np. w ciągu 24-48h od usg, to nie zawsze ten pęcherzyk pęka, tylko przerasta i zaczyna się wchłaniać a po paru dniach zaczyna dojrzewać inny by zrobić kolejne podejście do owulacji. Ja dostawałam później zastrzyki w odpowiednim momencie cyklu (przy odpowiednim rozmiarze pęcherzyka) żeby wywołać jego pęknięcie a tym samym owulację tak, by nie dochodziło do wchłaniania się bo nie dość, że owulacji w takiej sytuacji nie ma to cykl się może wydłużać właśnie przez to, że organizm robi kolejne próby wywołania owulacji. Ja miałam w pewnym momencie cykle nawet 90 dniowe przez to... a i tak owulacji nie było.
oczywiście nie twierdzę, że z pewnością było tak u Ciebie :-) napisałam tylko, że powinnaś wiedzieć, że jest możliwość że to po prostu kolejne podejście do owulacji i stąd pozytywne testy. Ale równie dobrze mogą to być po prostu jakieś felerne testy na przykład.
A nie masz możliwości żeby chociaż jeden, dwa cykle mieć z monitoringiem u gina? Wtedy wiedziałabyś jak jest u Ciebie z tymi testami, czy faktycznie pozytywne są tylko w momencie owulacji czy w innych sytuacjach też :-)
Izka ale fajna z Was rodzinka :-) i jak kolorowo :-)