• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Cześć dziewczynki. Nocka była jakaś do dupy, nie wyspałam się, ale robić trzeba :baffled:
Miłego dnia wszystkim życzę !!
Fifka
pewnie jakby mi testy zostały to też bym zrobiła :tak: a to że wyszły pozytywne to dowód na to jaką masz dobrą intuicję że wiedziałaś że "coś się święci" o tym czasie!
Myszka2829 to za Tobą będzie można trafić jak "po nitce do kłębka" :-D
 
Danutaski tak jak pisałam obserwowanie swojego ciała przez prawie rok czasu sprawiło ze troszkę ten swój organizm poznałam :-) teraz po ciąży troszkę się wszytko pozmieniało (przede wszystkim szyjka) ale powoli sobie przypominam jak odczytywać sygnały z organizmu!

Dziękuję za interpretację :* ja też jestem typem ze lubi czytać i dowiadywać się coraz nowych rzeczy o swoim organimie, ale czasem dobrze jest posłuchać innych interpretacji zeby spojrzeć na wszytko nieco pod innym kątem :tak:

No! Zobaczymy teraz jaki ten cykl będzie! :-D mleka mam jeszcze sporo... karmię mniej więcej co drugie karmienie piersią więc może być tak ze jeszcze wszytko będzie na opak... dlatego tak jak pisałam nie nastawiam się na sukces od razu... ale nadzieje trzeba mieć :-p



Nanu
to prawda ze przy każdej ciąży człowiek się boi... ja cały pierwszy trymestr odchodziłam od zmysłów, latałam na IP bo krwawiłam (a tak rozpoczęło się moje poronienie) :-( Dlatego właśnie przyszłam teraz do was bo wiem że tu dostanę wsparcie i zrozumienie w tych pierwszych chwilach ciąży - choć i w późniejszej... bo drugiej ciąży 3 trymestr przeleżałam prawie cały w szpitalu przez co raz rozpoczynające się akcje porodowe... :no:




Myszka hahaha nie no... ja bym wolała majtki założyć niż szlaczki robić :-D Ale ja też tak miałam w ciąży! A zwłaszcza pod koniec, co raz latałam do kibla bo myslałam ze to wody mi odchodzą :baffled:




No i brzydko się nie przywitałam :zawstydzona/y: Dzień dobry!!!! :-) u nas noc minęła jak zwykle przy 6 miesięcznym bobasku... głodomorek twardo wstaje w nocy na karmienie :-p
 
Fifka będę zatem trzymać kciuki aby udało się jak najszybciej i po Waszej myśli ;-)
Ja pierwszą ciążę straciłam, a w drugiej plamić zaczęłam, kazano mi leżeć prawie od samego początku - do tego byłam na USG na którym lekarka mi powiedziała "powinno być już serduszko ale jeszcze nie ma" więc miałam wrażenie że horror się powtarza. No i tak planowałam sobie zabieg łyżeczkowania nie wiedząc jeszcze na 100% co z ciążą :baffled: ale na szczęście się wszystko ułożyło. W najtrudniejszych momentach dziewczyny tutaj wiedziały jak mnie wesprzeć a jak trzeba to opier***ić więc uważam że mi forum pomogło :tak:
Fifko, Myszka pisze o nie chodzeniu w majteczkach w ciąży, ponieważ miała straszne przeżycia z tym związane, urodziła w 29tc właśnie w majtkach :-( dlatego pisze o nie noszeniu w nowej ciąży.
Twój maluch wstaje na karmienie, a ja dzisiaj w nocy zostałam porządnie skopana :-D do tego jakoś za ciepło było i się pociłam jak taki szczurek :baffled:
 
Myszka nie wiedziałam :-( u mnie nie wiadomo jak by było gdyby nie to że leżałam w szpitalu. W 29 tygodniu właśnie zaczeło coś ze mnie płynąć - myślałam ze to wody... poleciałam do swojej gin która mnie zbadała i zamarła... powiedziała ze szyjki nie mam i zaczęła się rozwierać... i że JUŻ RODZĘ!! - a dodam ze nie chciałam jechać do lekarza i to dziewczyny z forum kopnęły mnie w żebym poleciała... (to było dokładnie 30 listopada... więc byłyśmy w podobnym wieku ciąży i w podobnym czasie to się wydarzyło) przyjęli mnie w szpitalu i położyli na oddział patologi ciąży... byłam przerażona i w nocy się zaczęło... pamiętam tylko ze lekarze co chwila przychodzili na badania, pompy z fenoterolem (który powodował drgawki) mój płacz i myśli "proszę nie wychodź! Jeszcze nie!" udało się farmakologicznie powstrzymać poród i lekarz mi mówił ze gdybym była w domu to na pewno bym urodziła... :no:




Danutaski
to ja miałam podobnie... pierwsza ciąże straciłam i objawiło się to plamieniem które stopniowo przeszło w krwawienie - tego samego dnia poleciałam go gin i usłyszałam ze macica jest pusta :-( a jeszcze dwa tygodnie temu widziałam mojego maluszka.... w drugiej ciąży też zaczęłam plamić... poleciałam szybko do szpitala a tam powiedzieli mi ze to wczesna ciąża i jeśli już biorę duphason i nospę to nie mogą nic zrobić... :no: nawet mnie nie zbadali i odesłali do domu... Całą noc przepłakałam... byłam przekonana ze ronię właśnie drugą ciąże... to był horror.... na drugi dzień poleciałam do swojej gin która zrobiła mi USG i z maluszkiem wszytko było w porządku a serduszko ślicznie biło!! :-D ale to co wtedy przeżyłam to było już moje....
 
Dzieńdoberek w tą jakże piękną pogodę:)))

wy tu już ranne ptaszki jak widzę:) ja właśnie otwieram oczka, robię kawkę....

Tempka spadła, czyżby @ się jednak zbliżała? hmm...
 
czesc dziewczynki :-)

ale sobie pospalam :-)))))))))))))

Fifka, ja swoje bole wzielam za gazy, a do szpitala i dyzuru mialam pecha... gacie pewnie i bede nosic, ale po 24-26tc zaloze juz te siateczkowe, co do szpitala ewentualnie sobie zycza ;-) ale normalnych powaznie nosic nie bede.

ja z rana po mierzeniu tylko wstalam nakarmic glodomora, ktory teraz wlazl na M i dosypiaja razem :-D
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry