danutaski
Fanka BB :)
Chyba mnie nie zrozumiałyście. Nie popieram palaczy, aczkolwiek uważam że rzucenie palenia dla prawdziwego nałogowca jest bardzo trudne.
Nanu rzucasz gdy zachodzisz w ciążę, bo jesteś na to gotowa, takie jest Twoje postanowienie i umiesz się go utrzymać = jesteś gotowa.
Dużo palaczy nie jest gotowym, wie że powinno rzucić, ale nie potrafi. Owszem, na siłę rzuci każdy tylko jeżeli sam w sobie tego tak naprawdę nie chce, to może wyrządzić tym więcej krzywdy niż korzyści => ucierpieć mogą bliscy, a do palenia palacz i tak wróci.
Chodzi mi o to, że do takiej decyzji trzeba dojrzeć, dopiero wtedy jest szansa prawdziwego wyjścia z nałogu, gdy palacz sam tego będzie chciał, a nie myślał tylko, że powinien bo tak trzeba.
Ona-to-ma nie chcę napisać że u Ciebie jest na 100% tak jak opisałam, ale powinnaś się przebadać w stronę PCOS aby przynajmniej wiedzieć, czy to jest Twoim problemem, czy nie to.
Nanu rzucasz gdy zachodzisz w ciążę, bo jesteś na to gotowa, takie jest Twoje postanowienie i umiesz się go utrzymać = jesteś gotowa.
Dużo palaczy nie jest gotowym, wie że powinno rzucić, ale nie potrafi. Owszem, na siłę rzuci każdy tylko jeżeli sam w sobie tego tak naprawdę nie chce, to może wyrządzić tym więcej krzywdy niż korzyści => ucierpieć mogą bliscy, a do palenia palacz i tak wróci.
Chodzi mi o to, że do takiej decyzji trzeba dojrzeć, dopiero wtedy jest szansa prawdziwego wyjścia z nałogu, gdy palacz sam tego będzie chciał, a nie myślał tylko, że powinien bo tak trzeba.
Ona-to-ma nie chcę napisać że u Ciebie jest na 100% tak jak opisałam, ale powinnaś się przebadać w stronę PCOS aby przynajmniej wiedzieć, czy to jest Twoim problemem, czy nie to.
Ostatnia edycja:
ja poronienie bardzo przeżyłam dlatego na mnie dwie kreski zadziałały jak wiadro zimnej wody na głowe... i wcale łatwo nie było i nie czułam się gotowa... ciężko było, nie raz płakałam za fajkami dodatkowo mąż palił wiec ciągle gdzieś czulam ten "zapach"... a jednak nie paliłam...