No to jak mówicie że mam pisać co popadnie to napisze Wam coś o moich słynnych teściach... To będzie kolejna opowieść z cyklu-jak wykończyć synową...
otóż po poronieniu wielce byli aż tydzień zainteresowani co u nas, jak sie czuje itd. mimo że im nie kazałam to przyjechali w odwiedziny, sama nie wiem po co, chyba popatrzeć sobie na nasze łzy. I ni stąd ni z owąd (cy jak to się tam pisze) teściowa wyleciała czy chcemy działke ktora stoi obok nich żebyś my się budowali. Mnie trafił szlag i wyszłam bo mnie poprpstu rozwalili tym pytaniem. Mój S powiedział tylko że nie ma teraz do tego głowy i koniec tematu. Byliśmy w szoku że po tylu latach nagle się zainteresowalli (nigd od nich nic nie dostalismy). Swoją drogą to trzeba mieć tupet żeby w takiej sytuacji jaką przeżywaliśmy proponować nam takie coś. Teraz to mnie akurat najmniej to obchodzi.
I oto kolejna historia- pojechaliśmy tam kilka dni temu bo dzwonili i co się dowiaduje że teściu wziął na bok mojego męza i pyta go co POSTANOWIŁ z działka. Rozumiecie to????? nie co postanowiliśmy jako małżenstwo tylko co postanowił... No szok naprawde i to już nie pierwszy raz o to go pytali a przy mnie ani słowa jakbym była tam nikim i nie miała nic do powiedzenia!!!!!
Jedno jest pewne nigdy się koło nich nie wybudujemy bo oni mieszkją na wsi i mają gospodarstwo i mój mąż non stop byłby zaganiany do roboty bo przecież za działke to musiałby tam harować. A juz nie raz miał nauczke że jak do roboty to go wołaja a tak to mają nas w dupie. Mąż mówi że jedynie domek letniskowy mógłby tam pstawić bo i tak non stop by zapierdalał na gospodarce. Wszystjo co mieli zapisali córeczce i zięciowi( dom i gospodarke) a najgorsze jest to że zięć ma w dupie i nic tam nie robi a jak jest robota typu żniwa to dzwonią po mojego, bo coreczka jedzie sobie np.nad jezioro...
Ale się rozpisałam ale cóż wygadałam się przynajmniej
Poza tym dzisiaj mija miesiąc jak straciliśmy naszego Aniołka i tak mi jakoś smutno...
teściowie są do du**, moi nie są lepsi :-( twoi przynajmniej chcą wam zapisać działkę, a moi? są zadłużeni, już mają komornika (bo nabrali jakichś kredytów) . w dodatku nie spłacali hipoteki i najprawdopodobniej stracą dom


a mój Grześ jest jedynakiem

i nic nigdy od nich nie dostał i wychodzi na to, że nie dostanie



a według nich my im mamy pomagać i dawać kasę- powiedziałam, że się mają ugryźć. a z tym domem to wyskoczyli, że mamy wziąć te 100 tys kredytu i się to spłaci. pomijam, że nigdy w życiu już z nimi nie zamieszkam, bo to są kłamcy i chu**. już kiedyś pisałam, że nas wyrzucili z domu i w ciągu 1 dnia musieliśmy się wynieść

wyobraźcie sobie że jak tam mieszkaliśmy, to oni ani złotówki nie dali na rachunki- płaciliśmy z babcią (zresztą też zołzą) to jak im w jednym miesiącu powiedzieliśmy, żeby dali choć 1zł a my damy resztę to wiecie co? poucinali nam w kuchni i łazience kable!!! w sumie to nawet nie szło tego kuchnią nazwać- to był pokoik w piwnicy

gdzie mieliśmy szafki, lodówkę i kuchenkę, a naczynia w misce w łazience zmywałam (a ta łazienka bez ogrzewania, jescze nam kabel z bojlera ucięli i nawet ciepłej wody nie było). a teraz my mamy brać kredyt- mamy ich dług spłacać i mieszkać z nimi i z babcią (zołzą, która nawet o urodzinach wnuka nie pamiętała!!!! a mieszkał pokój obok





)
a do tego, że ja jestem najgorsza to już przywykłam. teściowa była zawsze chuda jak patyk to miała do mnie focha, że mam uda za duże, że włosy zbyt kręcone. a teraz się spasła jak prosiak i znowu mi z tekstami, że ja tak i owaka- a ja jej na to "ty ku*** lepiej spojrzyj w lustro- jesteś grubsza ode mnie, nie masz zębów, a włosy ci się kleją!" do******* jej, a co- ona mnie może obrażać i ja mam się cieszyć? ja taka nie jestem i się nie dam.
z tesciami to tylko na zdjeciu a w zyciu jak najdalej od nich wiem cos o tym a po za tym wiem cos o robocie synka na polu bo moj maz jest jedynym synem tak maja jeszcze 2 corki ale wiadomo corki majha swoje zycie a on musi zasowac bo z nimi mieszka i zawsze malo ze za malo zrobione najlepiej jakby zwolnil sie z pracy i cale dnie na polu robil dla nich....wrrrrrrrrrrr az sie wkorzylam.....
dziewczyno!! to u mnie jest na odwrót. mój brat mieszka z mamą, a ja do niej jeżdżę, wożę ją jak ma coś do załatwienia- chociaż sama ma i auto i prawo jazdy


i na działkę z nią jeżdże kosić te jej dupne pole- a mój brat ni hu hu


zresztą to wina mamy, że z niego taka cipka. jak mieszkałam 20km od nich to potrafili zadzwonić, żebym przyjechała i... wywierciła dziurę w ścianie!!!! bo mój braciszek chce półkę zawiesić (on ma 25 lat


). zresztą od czasu śmierci mojego taty to ja byłam w domu facetem- naprawiałam auto, kładłam kafelki, wymieniałam baterie w łazience- wszystko. ale na mamę zła nie jestem- mój brat do debil i tyle. nawet mi na ulicy "cześć" nie powie- uwierzycie? własny brat

nawet jak do mamy przyjadę a on jest w domu, to mi tylko drzwi otworzy i sobie pójdzie. takiego brata mam.
Witaj w gronie beznadziejnych tesciow hahahahah
ja się zapisuję
ale się rozpisałam. po prostu jak pojawia się temat "teściowie" to mi się nóż w kieszeni otwiera i wzbiera się we mnie agresja. jakoś się muszę wyładować
A najciekawsze jest to,że teściowe bardzo często swoich zięciów wprost ubóstwiają,a te drugie swoich synowych nienawidzą. Jak to jest?
popieram- moja mama to jest na TAK do Grzesia. pewnie dlatego, że ma beznadziejnego syna i spaprała wychowanie go