kari - mam nadzieje, ze Adasiowi dolega jak najmniej, PMD łatwe nie jest. Trzymam kciuki, zeby byla to jak najlatwiejsza do pokonania cholera! A rozmawialiscie z lekarzem Adasia o rodzenstwie dla niego? Moze psychicznie rodzenstwo by mu nastroj poprawialo? Ja nie mam bladego pojecia. Rzeczywiscie okres ciazy i pierwszy rok braciszka lub siostrzyczki bylby ciezki ale moze moglabys liczyc na pomoc kogos z rodziny, znaojmych? A moze moglabys pojechac do męża albo on wrócić? Nie znam Twojej sytuacji, wiec tak po prostu rozne opcje probuje zaczepic. Zdaje sobie sprawe, ze Twoja sytuacja nie jest latwa ale z drugiej strony... "dla chcacego nic trudnego".
maćku - gin mi tyle powiedzial, ze to sa okropne bakterie, ktore umiejscawiaja sie w jajowodzie blisko jajnika i albo hamuja owulacje w ogole albo blokuja przejscie po jajowodzie - jedno i drugie uniemozliwia zajscie. Porownywal do niedroznosci jajowodow. Z tym, ze moj polski gin mowi bardziej po francusku niz po polsku, wiec stara sie tak wlasnie obrazowo a nie specjalistycznie
a z zabki historii sie usmialam po pachy!
jak jak mialam chomika jak bylam mala to go na noc wynosilam do przedpokoju jak nie dawal spac a znajdowalam klatke rano w lazience, bo moja mama go przez zamkniete drzwi sypilani slyszala
i skubaniec nauczyl sie klatke od gory otwierac i biegal po calym domu. Pies byl w takim szoku, ze go nawet nie gonil
ja w panike i mame zmuszalam do gonienia, bo ja to sie tego chomika balam i nigdy go na rece nie wzielam.. taki jakis zylasty byl ;-)
dziewczyny powiem Wam jak moj P. sie ze mnie dzis usmial. Przez tel rozmawialismy kolopoludnia i sie pyta jak testy, ja, ze do bani i takie standardowe lezki mi zaczynaja splywac, a on na to - czekaj, cos mi nie gra. Wzial swojego super bajeranckiego gadzeciarskiego ajfona, zalogowal sie do mojej aplikacji plodnosciowej i mi mowi, ze ja mam okres miec dopiero w czwartek, to po co te testy robie. Ja glupia! Myslalam, ze to juz wtorek. Wszystko mi sie chrzani. wrrr
i jeszcze sie z mama zdazylam poklocic tak, ze nie mam ochoty z nia przez tydzien rozmawiac. pokłóciłyśmy sie o slub moj i P, ktory ma byc za rok ale jeszcze nic dokladnie nie wiemy. On teraz jest w wawie i stwierdzil, ze przy okazji czegos poszuka, rodzicie jego z nim pojechali, byli w trzech knajpach, niewiele sie dowiedzieli, wszedzie drogo... a moja mama mieszka w gdansku i sie wsciekla, ze ona ma za to placic, a jego rodzice wybieraja, ze ja ją od wszystkiego odsuwam itd... no myslalam, ze ja trzasne! to wszystko jest skomplikowane, bo mama przechodzi teraz bardzo ciezkie chwile w zyciu i nie wiem czy sobie kiedykolwiek ze swoim problemem poradzi jelsi nie pojdzie do psychologa, ale ze sama jest psychologiem to uwaza, ze jej to niepotrzebne i z nikim obcym o swoich problemach nie zamierza rozmawiac. dzizys! wiec nie huczalam na nia za bardzo ale jesli tak to ma wygladac, to zadnego wesela nie bedzie, o nie! sami sobie zaplacimy i beda mieli wyjscie do mc donalda
kurcze...
ja podrzemalam troche, myslalam, ze glowa przestanie bolec ale gdzie tam. oko mi w koncu kiedys wyskoczy. siostra sister zrobila mi kisiel, pojdziemy pospacerowac po starowce i moze cos zjemy przy okajzi jelsi bedzie otwarte, bo tu w niedziele wszystko oprocz lodziarni zamkniete.
no to chyba strzelilam posta rekordziste!
sciskam na placek
maćku - gin mi tyle powiedzial, ze to sa okropne bakterie, ktore umiejscawiaja sie w jajowodzie blisko jajnika i albo hamuja owulacje w ogole albo blokuja przejscie po jajowodzie - jedno i drugie uniemozliwia zajscie. Porownywal do niedroznosci jajowodow. Z tym, ze moj polski gin mowi bardziej po francusku niz po polsku, wiec stara sie tak wlasnie obrazowo a nie specjalistycznie
a z zabki historii sie usmialam po pachy!
dziewczyny powiem Wam jak moj P. sie ze mnie dzis usmial. Przez tel rozmawialismy kolopoludnia i sie pyta jak testy, ja, ze do bani i takie standardowe lezki mi zaczynaja splywac, a on na to - czekaj, cos mi nie gra. Wzial swojego super bajeranckiego gadzeciarskiego ajfona, zalogowal sie do mojej aplikacji plodnosciowej i mi mowi, ze ja mam okres miec dopiero w czwartek, to po co te testy robie. Ja glupia! Myslalam, ze to juz wtorek. Wszystko mi sie chrzani. wrrr
i jeszcze sie z mama zdazylam poklocic tak, ze nie mam ochoty z nia przez tydzien rozmawiac. pokłóciłyśmy sie o slub moj i P, ktory ma byc za rok ale jeszcze nic dokladnie nie wiemy. On teraz jest w wawie i stwierdzil, ze przy okazji czegos poszuka, rodzicie jego z nim pojechali, byli w trzech knajpach, niewiele sie dowiedzieli, wszedzie drogo... a moja mama mieszka w gdansku i sie wsciekla, ze ona ma za to placic, a jego rodzice wybieraja, ze ja ją od wszystkiego odsuwam itd... no myslalam, ze ja trzasne! to wszystko jest skomplikowane, bo mama przechodzi teraz bardzo ciezkie chwile w zyciu i nie wiem czy sobie kiedykolwiek ze swoim problemem poradzi jelsi nie pojdzie do psychologa, ale ze sama jest psychologiem to uwaza, ze jej to niepotrzebne i z nikim obcym o swoich problemach nie zamierza rozmawiac. dzizys! wiec nie huczalam na nia za bardzo ale jesli tak to ma wygladac, to zadnego wesela nie bedzie, o nie! sami sobie zaplacimy i beda mieli wyjscie do mc donalda
ja podrzemalam troche, myslalam, ze glowa przestanie bolec ale gdzie tam. oko mi w koncu kiedys wyskoczy. siostra sister zrobila mi kisiel, pojdziemy pospacerowac po starowce i moze cos zjemy przy okajzi jelsi bedzie otwarte, bo tu w niedziele wszystko oprocz lodziarni zamkniete.
no to chyba strzelilam posta rekordziste!
sciskam na placek

... u nas w nocy i wieczorem była potworna burza i pół nocy nie spałam
bo tak się błyskało i grzmiało ... nawet Kluska w brzuchu wierzgała o 3 w nocy 

a dopiero co w grudniu leczyła go kanałowo i nie wspomnę że straciłam na niego kupę kasy
a na dodatek żużel się nie odbył bo nad Toruń nadciągnęły burze 