reklama

Staranka od stycznia 2012.

Cześć kochane:) wróciłam;) tzn po ferworze pracy plus przygotowań imieninowych i samych imieninach w końcu mam ciszę i chwilę dla siebie i co za tym idzie dla Was:)
Przygotowania trwały od czwartku pełną parą, wczoraj imprezka. Wszystko się udało. Bzibzioczku Twoje polędwiczki bardzo wszystkim smakowały:) Odkryłam też w makro błyskawicznie robiący się popularny deser panna cotta, który też zrobił furorę:) Ogólnie rzecz ujmując było bardzo miło i smacznie :)
W międzyczasie była (mam nadzieję) owulka. Objawy były. Ból jajnika, białko jajka skok tempki:) Przytulanki oczywiście też. Czy coś z tego będzie okaże się, choć ja nastawiam się na tą drożność jajowodów i jakoś mi tak z tyłu głowy siedzi,że okażą się jednak niedrożne... no ale byle do 7ego i posiewu a potem ok 14ego hsg.
A tutaj ilustracja mojego obecnego stanu: Obserwacja cyklu - enpr.pl

... teraz biorę się za doczytywanie Was:)
 
reklama
Myniu!!! rany.. szwedzka wysypka!!??:| no to już jest jakaś złośliwość losu... co rusz to coś Cię dopada:(
Mam nadzieję, że mimo wszystko trzymaliście się planu:D
A z tą Nigeria ehh.. mam nadzieję, że będzie dobrze.. no i będziecie razem szczęśliwi już na zawsze:*

Kinga a Ty nie przesadzaj tylko testuj kochana!!!!! ale Ci ten wykres szybuje pięknie:) trzy dni mnie nie było i takie piękne prognozy się pojawiły:)
poza tymi za oknem rzecz jasna... u Was też śnieg?? jakaś pomyłka pogodowa chyba zaistniała i ktoś sobie żarty z nas słoneczkolubnych robi...
&&&&&&&&&&& trzymam z całych sił Kinga:)

Sailorku widzę, że obie teraz dmuchamy na temp żeby rosła:)

Laluś &&&&&&&&&&&&&&&&&& może ten spadek to zagnieżdżenie było;>

Myniuuuuuuuuuu właśnie odczytałam kochana!!!!!!!!!! gratuluję:*:*:*;* ach...:) już zaręczona:) cudowne wieści:) cmok cmok i trzymam kciuki za skok:)
Czekamy na relację:)
 
Ostatnia edycja:
Mi gin też chciała dać czas do nowego roku i dopiero wtedy robić badanie ale my już z mężem wolimy teraz, żeby wiedzieć na czym stoimy. Czy jest się czym martwić, czy mamy po prostu uzbroić się w cierpliwość i czekać na fasolinkę.

A w pracy w porządku. Na dwa tygodnie mam wolne od tego dzieciaczka prywatnego (wczoraj dostałam wiadomość od jego mamy) więc akurat sobie pozałatwiam te badania i na wszystkich świętych uda mi się wyrwać do rodziców. Tak więc fajnie się nawet złożyło.
W szpitalu natomiast standardowo kocioł i pracy w brud:) Jeszcze dwa miesiące i ostatniego grudnia kończy mi się unowa:/ pytanie czy mi ją przedłużą...
 
Ja też. I pomijam już kwestię samej pracy, pieniędzy, ubezpieczenia itd. Chciałabym zostać też przez samą atmosferę i ludzi z jakimi pracuję. O pacjentach - dzieciaczkach już nie wspominając. Mam umowę o pracę.
 
Laluś:) ale Ci skoczyło uuuuuuuuuu :)
Czarnooczko, jak się trzymasz?
Noellko, i takk trzymać, siedź bardzo grzecznie:)
Sailorku, trzymam kciuki za tempkę, u mnie śluzowo to nie bardzo wiem jak... ale skok jest :)
Margotko no żucie dobre :) ja to wiem, że to całkiem inne mdłości ale przy moich mdłościach to mi najfajniej pomaga skórka od chleba :)
Paulinko ja uwielbiam białe łazienki :) ale moja jest biała bez błękitu. No a fototapeta w sepii... mmm :)
Sihayko najlepszego z okazji imienin :) i wspaniałego prezentu życzę :)
A umowę takiej fajnej cioci w super skarpetkach powinni przedłużać automatycznie :)

A o zaręczynach i innych zaraz będę pisać :) i o skokach i o innym nieprzewidzianym zdarzeniu również :)
 
To po pierwsze... zaręczyny :)
Jak już pisałam, S chciał zrobić kolację na którą zaprosiłby kolegów ale powiedziałam mu co o tym myslę:) Więc zrobił tę kolację, zjedliśmy z nimi i nic się podczas tej kolacji nie stało....
Później oglądaliśmy TV i już zwątpiłam, że się doczekam:) pomyślałam może niepotrzebnie go opieprzyłam za tych kolegów, się rozmyślił... no ale widziałam, że grzebie w kieszeni i w tym momencie zaczęły mnie tak przeraźliwie swędzieć plecy:) poprosiłam, żeby mnie podrapał i jak znalazł odpowiednie miejsce to ja normalnie myślałam że oszaleję ze szczęścia, nawet mu powiedziałam, że to co teraz zrobił jest lepsze niż seks... no i się zmieszał znowu... ale po jakimś czasie znowu pogrzebał w kieszeni, wyjął pudełeczko, powiedział "baby, i love you and..." i w tym momencie zaczął padać na kolana :) wygłosił przemowę (mi się chciało śmiać bo był taki poważny) i zaczął mi wkładać pierścionek na palec i wlożył go już do połowy, zawierci się na tych kolanach i....

no i powiem wam, że romantyczny to ten mój s nie jest ale wiem przynajmniej, że nudzić się z nim nie będę :)

... w tym momencie rozwalił kolanem stół:) ja z pierścionkiem w połowie palca a on bierze się za składanie stołu i karze mi poczekać :)

Ale w sumie dobrze, bo nie wiem czy jakby było romantycznie to czy nie parsknęłabym śmiechem :)

A teraz pytanie:) czy zauważyłyście coś dziwnego na moim wykresie? podpowiem, że wylot samolotu miałam wczoraj wieczorem:)
 
reklama
Myniu S wrócił z tobą czy zostałąś u niego ;-)

Jejku padłąm ze śmiechu z tego rozwalonego stołu będziesz miała super historię do opowiadania wnukom jak to dziadziuś się oświadczał i zniszczył stół haha :sorry2:
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry