reklama

Stare i nowe znajome mamuśki :)

Witajcie laseczki.
Ja przez weekend byłam odcięta od świata internetowego bo komp nam padł. Ale już oczywiście i z resztą jak widać zrobione.
Kewinka właśnie położyłam na drzemkę więc mam chwilę dla siebie. A tak ogólnie to nic nowego. No może za wyjątkiem że uczę małego siusiania do WC. Źle to nie mogę powiedzieć żeby było. W nocniku nie usiądzie więc musiałam kupić nakładkę na sedes. Wie że tam się robi siusiu i nawet patrzy i się cieszy jak zrobi. Ale to by było chyba na tyle sukcesów. Bo zawołać nie zawoła więc ja muszę go obserwować kiedy mu się chce. Oczywiście jeszcze latam ze ścierą i sprzątam bo to by było zbyt piękne żeby tak od razu. A najbardziej frustrujące jest to że jemu nic a nic nie przeszkadza że ma mokre majtki czy że zrobił kupę. Tak więc jeszcze daleka droga przedemną do pełnego sukcesu. Ale dobre i to na początek.
 
reklama
ewelka
no wiesz ja mówie ,ze chce mi sie kiedy nie mogę ,ale nie mówie ,ze to wtedy robimy , bo mimo wielkich chęci czuję sie nie komfortowo , a jakoś nie uśmiecha mi się rozkładać czerwony ręcznik pod tyłek hehe u nas panuje powiedzenie "dobry marynarz to i po czerwonym morzu popłynie" :-) czego to ludzie nie wymyślą;-)

karolina
lato najlepsza pora na nauczenie dziecka korzystać z WC, ale też się nalatałam z wiadrem i mopem za Jaśkiem :-) siku woła, niestety z kupą do tej pory nie zawsze no i też jakoś mu nie przeszkadza jak zrobi w majtki... i za każdym razem obiecuje ,że następnym razem mocno się postara:-) szkoda tylko ,że nie przynosi to wielkiego efektu:-) niesłowne dziecko hehe

andzia
powiem Ci ,że nie nastawiam się jakoś szczególnie, bedzie co ma byc, juz od paru dni czuje się jak na @ a gdzie mi tam jeszcze do okresu... ale jeśli się udało będę bardzo zaskoczona:-) no i szczęśliwa:-D
 
Ostatnia edycja:
Witajcie laseczki.

Oczywiście jeszcze latam ze ścierą i sprzątam bo to by było zbyt piękne żeby tak od razu. A najbardziej frustrujące jest to że jemu nic a nic nie przeszkadza że ma mokre majtki czy że zrobił kupę. Tak więc jeszcze daleka droga przedemną do pełnego sukcesu. Ale dobre i to na początek.

Dzieciaki potrafia byc pocieszne:-) A co? niech mama za sciera troche polata;-) Ale sukces blisko:-D:-D:-D
 
Witam wieczorową porą ;-)
Hannah to wesele musiało być konkretne,że jeszcze odczuwasz skutki :-p Widzęże na dietę przeszłaś i to z jakim efektem już :tak: Brawo :-) Chociaż jak dla mnie,to Ty zawsze szczuplutka byłaś.
:zawstydzona/y::zawstydzona/y: niop przytyło mi się troszkę, ale wziełam się za siebie,bo sie źle już czułam.
Straciłam już można powiedzieć 4 kg (raz 3,5 kg, raz 4 kg) dzięki diecie Dunkana (jedzenie samych protein). REWELACJA!!! Trzeba żreć do woli:-p:-), ale tylko produkty dozwolone. Dzięki temu spala się tłuszcz:tak::tak:Uwierzycie że po weselu jestem 1 kg mniejsza hahaha.
W zasadzie już czuję się o wiele szczuplejsza, ale ciągnę dalej do wagi sprzed ślubu:tak:
Martilla
oby @ nie przyszła (kciuki).
 
Karolina
Hihi wiem co czujesz...ja uczę Hanię na nocnik, ale u mnie nie chce siku, ani kupki robić. Jak widzę, że już w pieluchę ciśnie to pytam co robi, a ona, że kupe to pytam gdzie się kupę robi, a Hania, że "sisi" co oznacza także nocnik :-D no i po ptokach, bo już w pieluchę narżnięte. U opiekunki pokazuje nocnik i mówi sisi, nie zawsze się załatwi, ale to już coś, a w domu nic, a nic :-(

No a ja już nie wiem co mam robić...ostatnio rzuciłam żartem, że muszę sobie operację piersi zrobić, a mąż na to no spoko zrób sobi, żeby Ci się podniosły :-( wie, że mam kompleksy na swoim pkt i dowala mi takim tekstem...normalnie powiem Wam, że coraz częściej zastanawiam się, czy nie byłoby mi lepiej samej...:tak:
 
Aha wiecie co dziewczyny, Hania ma na brzuszku krostki, nie wiem od czego...idą z boczku brzuszka od pachwinki do pępuszka...nie wiem czy iść z tym do lekarza...w sumie nie dostawała nowych potraw także to raczej nie uczulenie, może z potu...ale tak z jednej storny?
 
xTosia - co do załatwiania sie na nocnik, to mój Damianek też wiedział gdzie się robi siku i kupe, ale w praktyce było czasem ciężko... hihi... Jeśli chodzi o operację, to ja też o tym myślę, chciałam powiększyć piersi, ale jak myślę o tym że muszę wydać od 10 000 - 15 000, do tego organizm może nie przyjąć tej zmiany, no i blizny i wracanie do siebie... tracę na to ochotę. Z drugiej strony czułabym się lepiej. Jeśli chodzi o korekte to hmmm... nie wiem nie czytałam o tym za wiele, ale wydaje mi się że i tak są widoczne blizny, więc można pozbyć się jednego kompleksu a kolejny powstanie. Ja puki co rozmyślam o tym, ale nie jestem zdecydowana... Co do chrostek Hani, to mój Damian ma na plecach i nie wiem też z czego to jest, puki co poczekam do jutra, a jak nie zacznie znikać, to zrobię Fenistilem.

Tak na marginesie w nocy była u mnie taka burza że świeciło się non stop... grzmoty były średnio co trzy sekundy, nie wspominając już o tak silnym wietrze że mi moje zasadzone pomidory (dopiero tylko liście ;-)) zamiast w pionie były w poziomie. Niestety obudziłam się już po fakcie. Bałam się wyjść na balkon, bo błyskało non stop i bałam się że mnie piorun trzaśnie... hihi.... :zawstydzona/y: Dziś postawiłam jako tako moje pomidorki, jutro kupię takie specjalne drabinki, żeby je utrzymać w pionie :tak:
Automat już mam, i jest tak cichutki że ummmm.... cieszę się z niego na maxa!

Martilla- może już nie będzie przez 9 miesięcy tego morza czerwonego hihihihi.... ;-) Trzymam kciuki
 
Olu
Hihi Tobie zwiało pomidorki, a ja miałam pranie na sznurkach i suszarce na balkonie i też niestety obudziłam się po fakcie ;-) Rano zbierałam z podłogi rzeczy całkiem mokre nadające się znów do prania :wściekła/y: A dziś cały dzień na przemian leje i nie i już mam dość. Hania marudna jak nie wiem co i już sama nie mam siły. Wymuszacz jeden mały dalej o wszystko beczy :no: Teraz np. nie chciała żebym pisała na kompie i w ryk...5 sekund i po krzyku. Normalnie superniania by się przydała :-p
 
hej !

olka, xTosia
mały którym się opiekuję też ma takie krostki na plecach i to są potówki, może u waszych maluchów to , to samo?

bardzo dziękuję za trzymanie kciuków, ale niestety dostałam dziś @... ( a powinnam dostać dopiero w niedziele lub poniedziałek) także póki co się nie udało, ale tak jak mówiłam nie nastawiałam się,że uda się w pierwszym cyklu, jeszcze wszystko przed nami, teraz mam urlop, sesja za mną, mniej stresów więc moze staranka będą bardziej owocne:-) ale przyznam ,że gdybym nie dostała @ to jeśli test wykazał by dwie kreski to mąż miałby niezły prezent na pierwszą rocznicę cywilnego , która wypada w niedziele, no ale niestety więc jest jeszcze szansa ,że na rocznice kościelnego zdąrzymy hehe

u nas też dziś deszczowo i słonko na przemian , a ja śpię na stojąco tradycyjnie:-)
pozdrawiam wszystkie
 
Ostatnia edycja:
reklama
Martilla
jeśli już miała przyjść, to dobrze ze szybciej niż później.
Prędzej ponownie weźmiecie się do roboty, a tak byś sie stresowała że nie przychodzi jak na złość, a test negatywny:baffled:
Dobrze że podchodzisz z dystansem i się nie denerwujesz.:tak:

Dziewczyny co z ANEKHĄ, pojawia się?

A ja wczoraj postanowiłam się zmierzyć:
Bilans diety w 14 dni:
-4 kg
obwód kiedyś: obwód dziś:
biust 96 cm 93 cm
pas 80 cm 77 cm
biodra 100 cm 98 cm
myślę że wynik jak najbardziej OK :)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry