Witam Wszystkich!
Jestem mamą 3 miesięcznego Bartusia. O wadzie stópek dowiedziałam się jeszcze w ciąży, otóż zapytałam lekarza czy to schorzenie może być dziedziczone (również urodziłam się z SKS). Niestety po USG okazało się, że tak, chociaż mój gin nie stwierdzał tego w 100%. Po porodzie wszelkie nadzieje na to, że synek będzie zdrowy zostały rozwiane. Od 8 dnia życia miał na nóżkach gipsy, w sumie 9, zmieniane co tydzień. Po ukończeniu 2mż miał wykonany zabieg podcięcia ścięgienek oraz 2 x gipsy po 2 tygodnie.
I....nastała chwila na którą długo czekaliśmy - szyna Denis-Browna, możliwość kąpania maluszka i całowania jego nóżek. Niestety okazuje się, że szyna przysparza małemu i nam więcej problemów niż gipsy. Bartuś jest ruchliwy i w mig zrzuca bucik z prawej stópki (dziwne, że tylko z jednej). Mocniejsze zaciśnięcie rzepów skutkuje otarciami i zasinieniem stopy!!! Próbowaliśmy chyba wszystkich sposobów bezbolesnego umocowania bucika na dłużej niż 15 min. Nasz lekarz doradza powrót do gipsów na jakiś czas. Dodam, że te gipsy będą dodatkowym obciążeniem dla bioderek, którym grozi dysplazja.
W jaki sposób Wasze pociechy znosiły obecność bucików na stópkach?
Proszę o rady jak solidnie umocować bucik, aby mieć pewność, że stópka jest odpowiednio ułożona. Może ktoś ma do odsprzedania szynę z bucikami (9-10cm), która się sprawdzała?
Dodam, że nasze buciki "sponsorował" NFZ i mają postać sandałków z dwoma rzepami.
Z niecierpliwością czekam na odzew, decyzję o ponownych gipsach mamy podjąć do poniedziałku
