U nas jest tak, że jak Malutek skończy pół roku, to przez miesiąc ma mieć szynę zdejmowaną na 3 godziny, potem następny miesiąc już na 6 godzin, a następny już na 9 (czyli będzie wtedy miał 9 miesięcy i już właściwie na cały dzień bez szyny:-)). Nam się szczęśliwie nóżki jakoś strasznie nie pocą, może dlatego, że my mamy takie sandałki na klamry i całe palce Malutek ma na wierzchu. Pocą mu się tylko trochę podeszwy, zobaczymy, jak będzie w lecie...
Teraz mi też ciężko sprawdzić, czy by się obracał bez szyny, bo nie ma momentów bez szyny za bardzo;-), ale jak leży z szyną, to cały się pręży i takie mostki robi - głowę do tyłu wyciąga i na niej jakby staje, komicznie:-). Za to dużo gada, więc może pójdzie w intelektualistę;-), choć dziadek marzy dla niego o karierze piłkarza;-), zobaczymy. Byle się wreszcie ciepło zrobiło, bo mam już dość tych ubranek zimowych!
Pozdrawiam słonecznie!