sonisia, my leczymy Malutka u prof. Napiontka (jeździmy z Warszawy) - jesteśmy już po gipsach, od lutego mamy szynę, od czerwca będziemy ją na 3 godz. dziennie zdejmować. Malutek najbardziej przeżywał założenie pierwszego gipsu i potem cięcie ścięgna, szyna to już pikuś (no ale on jeszcze nie rejestruje chyba, że mógłby żyć bez niej - tzn. cieszy się, jak zdejmiemy, ale nie ma problemu, żeby założyć z powrotem). Ja jestem super zadowolona z leczenia, jak masz jakieś pytania, to pytaj!
elwiwas, uściski dla Synka - myślę, że im starsze dziecko, tym gorzej to przeżywa... I pewnie niestety nie zapomina tak szybko takich przeżyć...
Nasz synek miał 58cm i ważył 4600 g jak się urodził, też nikogo w rodzinach z tą wadą nie mamy. Ale miejsca w brzuchu też chyba za mało nie miał, bo brzuch miałam ogromny

.
My dostaliśmy orzeczenie na komisji na 5 lat, ale mam nadzieję, że do tego czasu już dawno wszystko będzie super...
I też chcemy drugie dziecko, pewnie, że marzyłabym, żeby było zdrowe, ale SKS chyba można "oswoić" - oby tylko gipsowanie i szyna dały efekty, bo najbardziej się boję, że wszystko super - gipsy i szyna dadzą efekt, a potem i tak coś się "spsuje" i i tak trzeba będzie operować... Ale staram się myśleć pozytywnie
