Nie wyobrażam sobie, jak to jest stracić dziecko

Gdy czytam Wasze historie, łzy same płyną mi do oczu.Światełka dla wszystkich Aniołków (*).
Moje dzieciaczki mają 6,5 oraz 1,5 roku. Córcia urodziła się duża i silna-ważyła 3700 g. Synek też dostał 10pkt., ale miał oznaki wcześniactwa, mimo 37 tygodnia ciąży... Ważył tylko 2400 g. Urodził się owinięty 2 razy pępowiną, ponad to pępowina była bardzo cienka, z łożyskiem też coś nie tak-było bardzo delikatne i rwało się na kawałki. Maluch był przez to niedożywiony. Boję się myśleć, co by było gdybym czekała do terminu, a nie spanikowała, że to już poród! A na USG nic złego nie było widać, tylko lekarka twierdziła, że termin musiał być źle obliczony, bo synek był za mały jak na dany tydzień ciąży. Próbowała mi nawet wmówić, że nie pamiętam ostatniej miesiączki i podałam przedostatnią, nie ostatnią!!!
Za miesiąc ma się urodzić moja kolejna pociecha. Wyjątkowo nie leżałam nawet dnia w szpitalu, bo wszystko jest ok. Ale też się boję, ze mojej Kruszynce coś może się stać...