Opisze jak to wyglada u mojego synka, moze komus sie przyda.
My trafilismy o nefrologa ze skierowaniem od pediatry po tym, jak synkowi wyszedl zly posiew (jak sie okazalo, zle pobieralam mocz na posiew, synek byl calkowicie zdrowy). Mial wtedy 1 rok, lekarka obejrzla go, zalecila tzw. "trening napletka w kapieli". Od tej wizyty codziennie maz (bo to on kapie Kube) pod koniec kapieli odciagal mu napletek.
W sumie bylismy juz na 4 wizytach u nefrologa a widoczna poprawa nastapila jakos 2 miesiace temu, od kiedy Kuba zalatwia sie na nocniczku (nie wiem czy ma to cos z tym wspolnego). Teraz napletek sciaga mu sie prawie caly, nefrolozka pochwalila nas za systematycznosc, bo naprawde, w porownaniu ze stanem sprzed np. roku, kiedy syn mial mala dziureczke do siusiania a napletek nawet nie drgnal jest super.
Trening wyglada tak, ze dziecko po "wymoczeniu" sie, kiedy skora jest nawilzona i miekka daje sobie to zrobic, jest zajete zabawa, trzeba to zrobic oczywiscie delikatnie i szybko. Nie polecam treningu po kapieli, "na sucho". Zdarzylo sie raz , ze zapomnielismy dokonac zabiegu i probowalam po kapieli, skonczylo sie lekkim krwawieniem i moim stresem, dziecko na szczescie nie bolalo.
Mysle, ze mamy ktore sa zaniepokojone powinny poromawiac z lekarzem, poprosic o skierowanie do nefrologa. Ja chodze z synkiem co pol roku, dostaje skierowania na badanie ogolne moczu, posiew, teraz mam na USG w listopadzie a to wszystko po to, zeby monitorowac stan zdrowia synka i jestem zadowolona w sumie bo od pierwszej wizyty wiem, ze Kuba jest zdrowy, wszystkie badania mamy prawidlowe.
Zreszta - nefrolozka powiedziala, ze kazdy maly mezczyzna powienien byc zbadany przez nefrologa jeszcze przed ukonczeniem 3 roku zycia.