No tak, ale jak pekasz bez nacięcia to nie ma mozliwości kontroli w którą stronę, wiec czesto jest to ku cewce lub odbytowi.
Ja jestem zdania i będę, ze jesli nie ma koniecznosci to nie nacina, ale jeśli jest to lepiej naciąc niż pozwoli na niekontrolowane pękanie. I mimo iż nadal zdaza mi sie odczówa bliznę cieszę się, ze moja połozna tak zadecydowała, bo nie bylo mowy bym urodziła bez popekania Janka z tą łapką przy główce. Poza tym, jak juz pisałam, ona uznała że jesli bedzie wszystko ok to rozwarcie takie ładne że nie nacinamy, a decyzja o nacieciu pojawiła się szybko pod wpływem sytuacji. I to była prawdzoiwa ochrona mojego krocza, ani w jedną skrajnoś ani w drugą.