reklama

Styczeń 2009

reklama
Miałam takie samo podejście do porodu jak Ty emiliam82. Teraz jest znacznie gorzej za drugim razem.. ale też jakoś sobie tłumaczę że drugi poród to niby lepszy itp. ale u mnie to w ogóle wczoraj dopiero przełom.. byłam strasznie chora jakiś paskudny wirus mnie dopadł a do tego moje dziecko też.. już taka się czułam do niczego że całkiem zapomniałam o tym że mam w sobie mała istotkę dla której warto to wszystko znosić.. wiecie, że jeszcze wczoraj gdyby mnie ktoś zapytał czy kocham tę kruszynke w sobie to pewnie powiedziałabym że tak ale bez głębszego przekonania.. i tak sobie wczoraj wieczorem w końcu siadłam i myslałam.. stwierdziłam że bardzo chce żeby był już ze mną.. zaczęłam głaskac brzuch a on w tym momencie mnie leciutko kopnął jakby chciał dodać mi otuchy.. łzy mi w oczach stanęły bo dopiero wtedy poczułam jak bardzo go kocham... moze to dziwne bo pamietam że Jowi to kochałam od momentu zobaczenia dwóch kreseczek na teście a teraz nic.. pustka..miałam starszne wyrzuty sumienia ze tak jest ale zmusić się nie potrafiłam... wczoraj poczułam ulge i w końcu gotowa jestem rodzić i znieść nawet najwiekszy ból dla mojego synka... Będzie dobrze dziewczyny !!! Najważniejsze to nastawienie psychiczne.. Damy radę!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry