reklama

Styczeń 2009

reklama
Tomek byl ze mna od odejscia wod, wyszedl z sali 4 razy po cos do picia na jakies 10-15 minut. W 2 fazie pomagal przec i patrzyl jak glowka wychodzi, jak rodzilam lozysko byl obok. Pepowiny nie przecial, bo byla krotka i gruba.
Wywolywania mialam bez niego i bylo to potworne uczucie samotnosci i bezsilnosci, ktorego nigdy wiecej nie chce poczuc. Bol nie jest tak okropny, jak ta samotnosc.
 
Ja jeszcze sama nie wiem czego oczekuje od tatuska, przez cały okres ciąży byłam pewna ,że nikogo przy mnie nie będzie teraz chciałabym żeby był ale zmuszała go nie będę - niech tylko siedzi w szpitalu za drzwiami,żebym wiedziała że jest w pobliżu, ostatnio powiedział ,że będzie dzielny za nas oboje(a bo ja nie będe, bede sie darła w niebogłosy:-p) ale jak go znam to spanikuje bardziej ode mnie;-):sorry2:pożyjemy zobaczymy???
 
Kluliczku, masz rację najgorsza to samotność!!!!!
Ja tylko się boję tego, że mogę męża odepchnąć od siebie w czasie porodu. Z doświadczeń chorobowych i bólowych wiem, że jak mnie cos bardzo boli to nie chcę widzieć nikogo przy sobie, wszytkich przeganiam i niezbyt miła jestem...............
A już najbardziej mnie wkurza jak ktoś mnie głaszcze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jeju jestem potworem!!!!!!!!!!!!!!
 
Mój Mąż jak się denerwuje gada jak najęty, a ja milknę...I to może być śmieszne. Też się boję, że poczuje się odtrącony, jak mu powiem, że ma się zamknąć, bo mnie boli...No, ale może jakoś się uda i powspieramy się jednak na wzajem;-)
 
A juz na pewno nikt go nie powiadomi ze "prosze pana zaczyna sie trzecia faza. zostaje pan?". Jak juz sie akcja rozkreci to pewnie nie wpadnie na to ze powinien wyjsc. To tak jakby tylko jedna polowe meczu obejrzal a pozniej sprawdzil wynik. hehe
hihi - może być i tak, wcale bym się nie obraziła ;-):-D
a mój mąż śmiesznie wygląda jak nie wie co się dzieje, więc całkiem możliwe, że się nie zorientuje, że to już ostatnia faza i jednak zostanie :-) mam taką nadzieję ;-)
 
Ja od początku nie wyobrazalam sobie porodu bez Pawla. Nie byl pewny, czy chce to widziec, ale im bardziej zaawansowana ciąża,tym bardziej on chce byc ze mna.Teraz juz chyba ja mam wieksze opory, niz on . On chce byc nawet wtedy, gdyby miala byc cesarka. Na szczescie w moim szpitalu tatus moze byc obecny przy cesarce, tylko trzeba ladnie poprosic :-)
Tak w ogole to ja sie kompletnie nie boje porodu. Czy ze mną jest coś nie tak? Pewnie dlatego sie nie boje, bo nie wiem co mnie czeka ;-)
 
reklama
Rondzia a mialam nadzieje,ze juz na porodówce jestes ;-) :-D
Ja czuje podekscytowanie, a nie strach jak mysle o porodzie. Jesli czegos sie boje, to tylko tego, zeby malemu i mi nic sie nie stalo.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry