reklama

Styczeń 2009

mi lekarka mówiła że seks może przyspieszyć tylko i wyłacznie (mowimy oczywiscie o prawidlowo przebiegajacej ciąży a nie zagrożonej) poród jeśli wszystko jest juz dokładnie przygotowane w organixmie na porod i wystarczy jakis bodziec, iskierka zeby "maszyna ruszyła"...więc może wasze organizmy jeszcze nie czują sie gotowe więc z seksu sobie nic nie robią hihihi
my z mężem nie mielismy długich przerw w seksie (bywało tak ze ja miałam ochote a on nie i oczywiscie u mnie mysli typu "nie jestem juz atakcyjna dla niego", "ja go juz nie pociagam taka wielka z brzuchem" itp itd)...tylko teraz mimo, że ochote mam i ja i on (wczoraj mnie zżerało na jego widok hihi) to sie powstrzymuje, bo boje sie że nie dochodze do soboty a musze urodzic po tym 10tym...
 
reklama
a ja seksik sobie jeszcze odpuszczę..zresztą jakoś nie mam ochoty...

Za to od rana wzięłam się za sprzątanie...łazienka poszła na pierwszy strzał, trochę odpocznę i biore się za sypialnie...wczoraj skonczyłam meblowanie pokoiku dla Małego- czekam tylko na firanki jeszcze!
Chyba mnie dopadło " wicie gniazdka" :-D
 
moja lekarka mówiła ze fizyczna budowa to nie wszytsko tylko poziom roznych hormonow musi byc odpowiednio zmieniony zeby doszlo do porodu...ja nie wiem ale odnosze wrazenie ze u mnie juz wszystko gotowe i wystarczy tylko "czerknąć" żeby sie zaczęło...wiec staram sie zyc delikatnie, trzymać sie z daleka od męża, odpusciłam sobie spacery z psami, mąż posprzątał w domu...ja nie robie nic...najgorsze, że on jutro chyba wyjeżdza na kilka dni...nie zdecydowaliśmy jeszcze czy pojedzie...ale nie ma pracy, kasa teraz by nam sie bardzo przydała...ja miałam juz takie akcje ze skurczami i nic z tego nie wynikało wiec sami nie wiemy co robic...:-(
 
Chyba mnie dopadło " wicie gniazdka" :-D
Mnie chyba też, bo od świąt planowałam doprasowanie ostatnich ciuszków i kocyków dla Małej, ale ani mi, ani mężowi nie chciało się ruszyć do tej pracy i tak sobie leżały w szafie czekając na zlitowanie. A wczoraj mnie wzięło i przed 22-gą się wściekłam i stwierdziłam, że musimy to w końcu zrobić i wzięłam się za prasowanie :-)
 
no tak wicie gniazdka...moj mąz sie ze mnie smieje ze ja to łóżeczko postawiłam po to żeby sto razy przekładac i poprawiac rzeczy w nim i wokół...jedna "znajoma" jk zaszłam w ciąże wszem i wobec trąbiła, że ona nie wie jak ja sobie dam rade bo ja nie mam za grosz instyktu macierzyńskiego (nie znamy sie dobrze,ale sugerowała sie tym że pracuje z psami i mam cięty język nawet w stosunku do duzo starszych - wiecie pewna siebie małolata której w głowie tylko psy)...wczoraj jak po raz kolejny zmieniałam pościel i cos tam w szafce układałam mąż chodził i sie śmiał ze powinna mnie teraz zobaczyć bo podobno wygladam jak zahipnotyzowana i jak jestem marudna wystarczy mi podłożyc jakis pomysł co trzeba jeszcze zrobic w domu związanego z dzieckiem i juz jestem cicho zajęta kolejnymi ciuszkami, łożeczkiem itp itd
 
Mamajakty - mi lekarz powiedział, że jak w piątek dojdę do wniosku, że chcę rodzić w weekend to on ma metody na to żeby zadzialac


mi Dottore mój od trzech wizyt mówi, że mamy się wziąć do roboty, bo to w końcu przygotuje szyjkę. tylko, że ja mam jakoś opory.
:zawstydzona/y:

Aga to moze lekarz chce wyreczyc twojego meza:-D:-D:-)

mojemu mezowi od tygodnia mowie,ze powinnismy zaczac,ale on nic nawet sie nie odzywa i widze,ze zadnej najmniejszej ochoty na mnie nie ma:no: ,a ja tez nie nalegam bo naprawde sex to ostatnia rzecz jaka mi w glowie:tak:
 
Jak my zaczęłiśmy próbowac to okropnie się baliśmy, poza tym jak my po tylu miesiąch..to wiecie czułam się jak dziewica!!!!!!!!!!!!!!!!!!Bolało!!!!!!!!!! Drugi raz jeszcze bardziej się bałam.................ale chyba dziś też popróbujemy.......
mnie boli bardzo...i tak sobie mysle,ze dziura wieksza powinna byc,a tu taka ciasna sie zrobila,ze rozmiarowo nie pasuje do mojego meza:-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry