reklama

Styczeń 2009

reklama
Jak my zaczęłiśmy próbowac to okropnie się baliśmy, poza tym jak my po tylu miesiąch..to wiecie czułam się jak dziewica!!!!!!!!!!!!!!!!!!Bolało!!!!!!!!!! Drugi raz jeszcze bardziej się bałam.................ale chyba dziś też popróbujemy.......
 
ja się nie boję.
tylko, że chyba nie mam hormonów odpowiedzialnych za popęd płciowy :zawstydzona/y:
mój lekarz już teraz na każdej wizycie pyta "sex był w końcu" ?
a moje zaprzeczenie ostatnio skwitował: "myślałby kto, że kobiety trzeba namawiać do seksu" oraz "Agato nie bądź wyrodną matką i zrób coś dla dziecka".
może zacznę jakoś pozytywnie wizualizować ???
 
cholera ..... nie wydaje mi się żeby buszował po ciążowych forach ....
:-D:-D:-D
Gorzej, jeśli buszują np. jego koledzy z pracy, bo na przykład któryś też ma żonę w ciąży ;-)

Ja po akcji z trollem nabrałam zwyczaju, że zanim coś napiszę na wątku otwartym, wyobrażam sobie najgorszą ewentualność - że przeczyta to ktoś z mojej dyrekcji z pracy albo najbardziej nielubiana koleżanka itd... I staram się jednak pilnować. W Sylwestra na przykład byliśmy z mężem na imprezie u znajomych. Był tam tłum ludzi, mniej lub bardziej nam znanych. W ramach dyskusji o imionach dla dziecka podzieliliśmy się naszą ksywą dla Małej - "Bandżelina". I co? Odruchowo ktoś stwierdził, że takie imię na pewno gdzieś już ktoś wymyślił i wpisał to słowo w google. Co się pojawiło? Oczywiście link do naszego forum... Zgadnijcie, w jakiej panice zaczęłam się zastanawiać, co wypisywałam na wątkach publicznych o swoich intymnych dolegliwościach oraz naszym życiu seksualnym ;-):-D

Edit:
"Agato nie bądź wyrodną matką i zrób coś dla dziecka"
Dobre! :-D
 
Melulu - no to faktycznie :szok: ja tez po tej całej akcji zaczęłam sie bardziej pilnować :zawstydzona/y: skasowałam sobie miejscowość zamieszkania, bo z małego miasteczka pochodzę, a po nicku chyba nikt nie dojdzie że ja to ja :-)

Aga_q - "fajny" lekarz :sorry2: mój nic a nic o seksie nie gadał, w ogóle nic mi nie mówił o ewentualnych sposobach na przyspieszenie :sorry2::blink:
 
Magdalen masz klasyczne objawy zbliżającego się rozwiązania Bo to się właśnie tak zaczyna. Ja przy pierwszej ciąży miałam tak samo. Pojechałam do szpitala bo już byłam 10 dni po terminie. Wieczorem około 20 zrobili badania miedzy innymi szyjki , strasznie bolesne i podobnie jak ty najpierw lekkie plamienie , potem odszedł mi czop śluzowy , rozwolnienie i zaczęły się "skurcz y=e byki prawie od razu". O 8 rano dostałam glukozę o 10 , na porodówkę i zastrzyk z oksytocyną a o 14.55 Sewer był na świecie.
W sobotę idę na KTG i tez będa mi badali szyjkę . Ciekawe jak to się skończy ? Wolała by, nie przenosić bo znów się duże urodzi. Sewer miał 4.250 i 56 cm. Ciężko sie go rodziło. Powodzenia.
 
spooky - tak się własnie zastanawiałam, co z Tobą, bo dawno sie nie odzywałaś, myślałam, że rodzisz ;-)
no to jesteś już czwartą osóbką w podobnej sytuacji :sorry2: oj, przyszły tydzień zapowiada się "ciekawie" - ale ja i tak nadal wierzę, że uda nam się urodzic bez wspomagaczy do niedzieli... :tak:
 
Dzięki dziewczyny za wsparcie :-), dzwoniłam do swojej położnej, powiedziala, że to wszystko normalne i kazała teraz sie uspokoić, zająć czymś innym, odpoczywać i czekać na skurcze.
Przespałam się trochę, to choć nadal strasznie boli brzuch już mi psychicznie lepiej.
Trzymam kciuki, aby "przechodzone";-)już się rozpakowały.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry