cammi
Entuzjast(k)a
A ja nie spię.. 4.45 i po spaniu nie mam ochoty nawet na to..
leżę w łożku i słucham jak mój mąż chrapie zazdroszcze mu.. więc wstała zrobiłam sobie herbatke i wlazłam tu... nie wiedziałam, że tak ciężko będzie wiecie? Jestem juz na skraju załamania a to na pewno dobrze sie nie odbija na małym.. ale nie umiem juz z tym walczyć.. nawet mi sie nie chce..zła jestem na swój organiz czuje się taka oszukana.. wygląda na to ze pewnie do 28 wytrwam i może wtedy będę mieć wywoływany poród co? choć zawsze wywołuja 2 tyg po terminie?? Tego już nie dam rady znieść...

