Nie bójcie się , mi się wydawało , że mam trochę doświadczenia z praktyk na niemowlęcym i miałam dużo kuzynostwa , któremu zmieniałam pieluchy, a rzeczywistość jest inna. Miałam doświadczenie przy reanimacjach , a jak moje dziecko miało bezdechy to byłam tak przerażona , że numeru pogotowia nie potrafiłam wystukać, ale człowiek musi się opanować i zacząć sobie radzić. Potem już nawet sama kąpałam małą, bo mąż wrócił do pracy i musiałam sama sobie radzić, a pracował na 12 więc całą noc był poza domem.
A śmiać mi się chce jak sobie przypomnę, że gdzieś czytałam , żeby dziecko kąpać w przegotowanej wodzie i gotowaliśmy, aż przyszła położna i ledwo się powstrzymała od śmiechu, jak ją zapytaliśmy czy długo jeszcze mamy wodę gotować.
Sama wiem jak czasami trudno się zdecydować , czy w niedzielę jechać z dzieckiem na pogotowie , czy czekać do następnego dnia i iść do rodzinnej, ale potem nauczyłam się rozpoznawać, czy Zuzi jest gorzej , czy bardziej kaszle itp.
Swoje dziecko trzeba poznać i człowiek uczy się całe życie. Teraz uczę się kiedy jej ustąpić , a kiedy być nieugiętą mamą. Rodzice chyba zawsze mają jakieś wątpliwości. Nie wszystkie problemy da się przewidzieć.