Nicola jeju współczuję ogromnie, straszne przeżycie. Ja to raczej poszłabym do lekarza, przynajmniej się uspokoisz. Na szczęście nasz Misiek owszem czasami popłacze sobie, ale nie zanosi się. Jak dobrze, że twój mąż tak trzeźwo zareagował.
A u nas ospa, choć tych krostek to Misiek ma naprawdę niewiele, troszkę gorączkuje i wówczas to chce być tylko u mnie, przy mnie. Ciekawe czy się zarażę;-) wolałabym nie, bo M od poniedziałku wraca do pracy, więc jak przy każdej chorobie musiałaby radzić sobie sama;-)
Jakoś coraz mniej mam czasu, aby zaglądać na bb, bo jak tylko usiądę do kompa, a Misiek nie śpi, to tupta do mnie, przeciska się do kompa, kradnie mi myszkę i przy niej manipuluje. Albo wali w klawiaturę lub po prostu wyłącza mi kompa. Nie na darmo nazywam go naszym domowym terrorystą;-)