Witam z samego rana:-)
Nie zaglądałam tutaj wczoraj, ponieważ latałam między zakładem pracy a ZUS-em. (a powinnam po szpitalu leżec). Wrociła moja księgowa z dwumiesięcznego chorobowego i nagle okazało się, że są jakieś niejasności z moim zwolnieniem lekarskim. Sprobuję wam to wyjaśnic. W sierpniu zeszłego roku zachorowałam na zapalenie płuc, a że z astmą to naprawdę nie przelewki, wylądowałam na miesiąc w szpitalu. Potem były powikłania i nim się zorientowałam przeleciało mi poł roku. Chciałam wrocic do pracy, ale moj pulmonolog stwierdził, że absolutnie się na to nie zgadza, bo mam zbyt osłabiony organizm i wysłał mnie na komisję lekarską celem orzeczenia świadczenia rehabilitacyjnego. No i je otrzymałam na 5 miesięcy, do 16 lipca włącznie. W międzyczasie, jak wiecie;-) , zaszłam w ciąże. Tym razem moj ginek nie zgodził się na powrot do pracy. Jeszcze w czerwcu ustalałam w ZUS-ie w Gdyni i w moim zakładzie pracy jakie mam zachowac terminy i czy mam złożyc wniosek o dalsze świadczenie rehabilitacyjne czy z powodu tego, że jest to inna jednostka chorobowa, wystarczy przedłożyc jedynie zwolnienie lekarskie. W obydwu miejscach uzyskałam taką samą odpowiedź, że mam jedynie przedłożyc zwolnienie lekarskie i zaświadczenie od kiedy jestem w ciąży. I to też zrobiłam. Za lipiec dostałam wypłatę, za sierpień rownież, a tu wczoraj księgowa mi mowi, że nastąpił błąd i powinnam jednak złożyc wniosek o dalsze świadczenie rehabilitacyjne z tym, że na podstawie innej jednostki chorobowej. Pojechałam więc do ZUS-u, była ta sama kobieta co w czerwcu i na nadal się upierała, że wystarczyło to co przedłożyłam. Ja jednak upierałam się, żeby dokładniej to sprawdziła, bo w konsekwencji nie chcę zostac bez pieniędzy. No to ta zaczęła gdzieś tam wydzwaniac, zbiegły się inne baki i na końcu okazało się, że moja księgowa miała rację. Wkurzona wzięłam wniosek, wypełniłam go, poleciałam do mojego ginka i on rownież go wypełnił, wrociłam do ZUS-u i go złożyłam. A tu ta sama babka, zupełnie na luzi mowi mi, że muszę teraz uzbroic się w cierpliwośc, bo orzecznik ma 3 tyg na wyznaczenie terminu komsji, a potem2 tygodnie na przesłanie orzeczenia do mnie i do mojego zakładu pracy, więc pewnie we wrześniu pensji nie dostanę. Oczywiście w październiku dostanę wyrownanie za dwa miesiące, ale co z tego??? skoro z mojej pensji robię wszystkie opłaty... Aha muszę jeszcze ze swoich pieniędzy zapłacic składkę za PZU, skoro nie dostanę w tym miesiąc pensji, bo inaczej przepadną mi pieniążki za urodzenie dziecka.
Jak same widzicie wczorajszy dzień miałam bardzo udany i miły. Wiwat dla tych co udzielają rzetelnych informacji:-(