jestem dziewczynki... nadal w domciu w dwupaczku i po zjedzeniu tego świniaka
a więc tak:
szyjka skrócona i zgładzona (wreszcie) i jest rozwarcie - co prawda tylko 0,8 cm ale zawsze to już coś niz nic HUUURRRAAAA!!!

dziecko nad podziw ruchliwe, skurczyki na poziomie 90%, dzidzia dobrze je znosi...
nie było usg bo ilość wód badana była na fotelu ginekologicznym... według wujka prawidłowa... a skoro dziecko ruchliwe to łożysko jeszcze daje radę:-)
i jeszcze jeden news - zaczyna mi odchodzić czop HUUURRAAA!!! jak tylko wspomniałam że od wczoraj jest mi bardziej mokro - ginek sprawdził i powiedział że to rozrzedzony czop...ale najważniejsze że już po mału zaczyna schodzić :-) na razie jest przezroczysty i ciagnący się, ale jest i to jest najważniejsze.
jeżeli nie urodzę do niedzieli to w poniedziałek mam się stawić do szpitala... i 18.01./19.01. przyjdzie na świat Szymonek :-) oczywiście po wywoływaniu wszelkimi sposobami ale się wreszcie urodzi (ostatecznie będzie cc).
świniak zaliczony w McDonaldzie

aż mnie żołądek boli od tej ilości jaką pochłonęłam... mąż aż mi zdjęcie zrobił bo powiedział, że nikt nie uwierzy jak ja to połykam
i jeszcze jedna dobra wiadomość - wujek sobie podrinkował z ordynatorem i ginekologami ze szpitala, w którym będę rodzić i oni już wszystko wiedzą i będą o mnie dbać (przynajmniej obiecali)... jak będzie w rzeczywistości to się okaże :-)
DZIĘKUJĘ za trzymanie kciuków!!!