Dobry wieczór :-)
ufff... nadrobiłam :-)
Dzisiaj byłam na pierwszych zajęciach ze szkoły rodzenia (było extra) nie było za dużo osób coś ok 15.
Oczywiście byłam sama, szłam na te zajęcia i sobie myślę "świetnie pewnie będę jedna sama" a tu niespodzianka bo były tylko trzy pary i jedna dziewczyna z babcią he he he babcia była MEGA bawiła wszystkich, co za kobitka

. Bardzo się cieszę na tą szkołę rodzenia, wcześniej miałam mieszane uczucia a teraz wiem że będzie fajnie i sporo się dowiem.
Co do facetów...
ja nie chcę się licytować która ma gorzej z siedzeniem sama w domu ale z pewnością bym wygrała. K pracuje w tygodniu tak od 7.30 do 19-20 i w każdy weekend po za domem (wyjeżdża z noclegiem) czyli całą ciążę jestem sama. Fakt kasa z tego jest ale jak już wcześniej pisałam wolałabym mieć go częściej w domu ale cóż począć jak się związało z pracoholikiem (10 rok razem i zaczynam do tego się przyzwyczajać)
Wczoraj wieczorem K zakomunikował "kotek jutro o 14 jadę do Jawora (150 km) od Zielonej i wrócę w nocy"
zrobiłam takie oczy

i mówię "a co ze szkołą rodzenia?" usłyszałam "szlak! kotek ja tam muszę jechać bo czekają na mnie bo cała produkcja stoi" i tu zakończyła się nasza rozmowa.
Wydarłam się tak że na górze na 100% było mnie słychać, wkur**** m się tak że aż mi się ręce zaczęły trząść, poszłam do łazienki, zamknełam się, nalałam wody do wanny i siedziałam ok godziny wyszłam i poszłam do sypialni (udawałam że śpię) a pózniej jak K przyszedł to wróciłam do salonu i odpaliłam bb i sobie popisałam.
Nie kłóciliśmy się ani razu jak jestem w ciązy ale to jak żyjemy ostatnio to jakas paranoja no i w końcu wybuchłam! K dzwonił dzisiaj 9 razy nie odebrałam ani razu (pierwszy raz tak zrobiłam) a ten zadzwonił do mamy żeby sprawdziła czy nic mi się nie stało. Teściowa zeszła na dół ok. 19 i się pyta "dlaczego nie odbieram tel. od K" no to jej powiedziałam że nie sądziłam że całą ciążę będę sama a ona na to "ja już nie wiem jak mam z nim rozmawiać, ostanio powiedziałam mu żebyjuż to skonczył a on powiedział "mamo ja takich pieniędzy nie mogę przepuścić" i gadaj tu z takim!!!
Mam focha i postanowiłam że będę go mieć jeszcze długo bo mam już dosyć siedzenia samej a te wszystkie kwiatki mam w dup....e i na nic słowa "kotek jeszcze trochę wytrzymaj" ja już po prostu nie daje rady.
Moja mama dzisiaj powiedziała "dziecko przecież wiesz że masz wspaniałego tego swojego K i wytrzymaj jeszcze trochę bo nic Ci przy nim nie brakuje"
Musiałam to z siebie wyrzucić a tylko po to aby podnieść też Was na duchu - doceńcie to że macie swoich facetów przy boku.
PRZEPRASZAM ZE TAK DUŻO TEGO WYSZŁO ALE CHCIAŁAM NAPISAĆ JAK TO U MNIE WYGLĄDA.