Lajtway- będziesz miała zawód moich marzeń, tak Ci zazdroszczę:-(. Ja z głupich powodów nie poszłam na weterynarię (szok pomysleć jak rodzice nieświadomie mogą dziecku na całe życie zmarnować szanse

)
No ale poniekąd krążę w tym medycznym skończyłam psychologię i potem farmację, bo w pierwszym zawodzie nie było pracy (i nie ma za bardzo nadal).
Jesli chodzi o slub to pobraliśmy się z moim K po pół roku znajomości (ja 21l on 25l) i wszyscy zadawali nam idiotyczne pytanie -mniej lub bardziej twierdząco-"wpadliście?!". A my poprostu mieliśmy ochotę się pobrać

to już tak normalnie nie można

. Tak wszyscy czekali na swoje potwierdzenie hipotezy przez 9 mcy a tu guzik, Potem nas zamęczali kiedy, no kiedy będziecie mieli dzieci...... nudni, a my nie chcieliśmy, tym bardziej że nie stac nas było, ja na studiach itp itd. Po 10 latach małżeństwa i eskapad stwierdziłam że mam juz swój wiek, po 30 i to już zegar wybił mi godzinę "0", nie ma na co czekać bo tak balować to można w nieskończoność. I jakoś tak szczęsliwie udało nam się.
Teraz przez te 5 lat od kiedy Jakubek sie urodził to różnie bywało z pracą, były bardzo ciężkie momenty, bo na pomoc teściów nie możemy liczyć, a tata mój zmarł jak miałam 23 lata, więc moja mama nam pomaga, choć tu raczej my powinniśmy jej. No i tak perspektywa drugiego dzieciaczka się oddalała, ale z jednej strony chcieliśmy, więc się nie zabezpieczaliśmy i jak będzie tak będzie:-) No i jest-oby dalej było dobrze to damy radę.
--------------------
A tak z innej beczki to chciałam się Wam wyżalić, pojechałam dzis odebrac Jakuba z przedszkola i tak się pokłóciłam z jedną babą żebym ją chyba wytarmosiła. Podjechałam autkiem (a mam malutkie) pod drzwi tylne bo musiałam znieść fotelik z 1 pietra przedszkola i zapakować go do auta, żebym nie musiała jeszcze daleko targać. A ona krowa szła sobie z wózkiem po inne dziecko i też tymi "awaryjnymi" drzwiami. i na mnie z pyskiem co ja sobie wyobrażam że zastawiłam jej wjazd-a guzik prawda, bo akurat ja jestem z tych nielicznych co to patrzą na innych żeby im nie przeszkadzac np parkując samochód zawsze parkuje tak zeby i inny się zmieścił- więc zaparkowałąm tak żeby mi było blisko do drzwi ale żeby każdy mógł wejść spokojnie. I ta baba z wózkiem wystarczyło że okrążyła mój samochód i miałą wjazd na wprost (itak by musiała zawinąć). Ale nie to ją bolało nie wiadomo czemu. Ja do niej "no jasne bo trzeba mysleć tylko o sobie" i poszłam, ale nie widziała że jestem w ciąży po poszłam normalnym wejściem, tylko wyjść tym awaryjnym chciałam. To jak u góry ubierałam Jakubka to słyszałam na całe przedszkole jak gada na dole do pań pracujących tam że "taka bezczelna nie dość że zastawiłm wejście autem to jeszcze że to ona myśli o sobie, że te młode to takie bezczelne teraz". No to mnie wkur.... i schodząc nawtykałam jej. To taka chamka że jak jej powiedziałam "co ciężko Pani obejść 2 metry samochód? to ona jak już widziała że jestem w ciąży i targam wielki fotelik żeby przeprosiła i przyznała się do pomyłki to ona "a co pani ciężko?". No dałabym w pysk, ale tylko obróciłam się na pięcie i powiedziałam że jest żenująco prymitywna

A w niedzielę w kościele pewnie w pierwszej ławce

.
Już się drugą ciążę przyzwyczaiłam że ludzie są nieuczynni i nie ustępują, że zdrowi korzystają z kas "pierwszeństwa" itp., ale ta baba przeszła samą siebie. ja nigdy nie prosiłam się o przywileje, ale żeby takie chamstwo to już naprawdę ludzkość spada do rynsztoku.
Ale się Wam nagadałam
