reklama

Styczeń 2012

My mieliśmy ślub w maju 2010 i postanowiliśmy tak po pół roku zacząć się starać, bo jeszcze planowaliśmy późną jesienią taką prawdziwą podroż poślubną. Udało nam się i byliśmy miesiąc w Indochinach. No ale z ciążą musieliśmy zaczekać. Na kontrolnych badaniach u ginekologa jak już zaczęłam myśleć o ciąży, to wyszło, że mam nawracające zakażenia i zaczęła się antybiotyki, chwila oddechu i na nowo. Lekarz odradzał ciąże, bo powiedział, że później z takich takich niewyleczonych zakażeń, są problemu. No ale w końcu się udało i ciążą udało nam się praktycznie w pierwszym cyklu starań. Akurat miałam delegację do Grecji, więc zabrałam męża ze sobą, no i się smiejemy z mężem, że mamy takiego małego Greka. A w ciaży wiedziała, że od razu jestem, bo my stosujemy naturalne metody planowania rodziny, więc jak miałam swoje podejrzenia od razu, a test tylko to potwierdził. Pierwszym powiedzieliśmy takim dobrym znajomym, a rodzince dopiero po 12 tygodniu pokazując zdjęcia malucha... Radości co nie miara. U moich rodziców to drugi wnuk, ale bardzo się cieszą. No a u mojego męża już czwarty, ale po 20 letniej przerwie, bo ma starszą siostrę, która młodo założyła rodzinę.
 
reklama
Melisa- ja mam tak jak Ty. Jeszcze nic nie mówię, jak w realu jesteśmy na zakupach. A ludzie w kolejce wiem, że widzą brzuch:). Ale coś czuję, że nadejdzie taki dzień, że wybuchnę:-D.
Kiedyś podobna sytuacja spotkała dziewczynę w tesco właśnie,miała przeogromny brzuszek, stała do kasy z pierwszeństwem a nikt nie chciał Jej przepuścić. Po jakimś czasie przyszedł chyba Jej partner zdziwiony że tak długi Jej nie ma. A ona z tego wszystkiego w płacz. A ludzie nadal nic, znieczulica że szok. A on jak się zdenerwował, wezwał chyba kierowniczkę i awantura na całego.I dopiero wtedy coś się ruszyło.
Ja znając siebie też bym się pewnie poryczała, bo z natury płaczka ze mnie,a teraz jak hormony to już w ogóle;-).
 
Cukiereczek....jestem w szoku...faceci są beznadziejni...jak to się wyparł? w sumie ciężko wyprzeć się takich słów...nawet jeśli nie fizycznie to zdradził Cię emocjonalnie...masakra....nawet nie wiem co napisać...

Strzyga:D dzięki za info o poduszkach:D dzięki niemu będę miała jakiś argument przy kłótni z babcią P. o twardość materacyka dla Hani...:P

ja z moją ciążą miałam śmieszną sytuację...ostatni okres miałam 8 kwietnia...kolejny miałam dostać 8 maja...no i cisza...ale że się odchudzałam (schudłam 10 kg) to jakoś mnie to nie zdziwiło (chociaż okres miałam regularny co do minuty)...ale 14 maja przed imprezą urodzinową zrobiłam test na wszelki wypadek, bo zamierzałam pić...no i negatyw...parę dni później wiedziałam, że jestem w ciąży...zrobiłam kolejny test...negatyw...25 maja miałam usg, ale lekarka wykluczyła ciążę (chociaż powinna coś widzieć, ale baba jakaś dziwna była)...mimo wszystko wiedziałam, że będę mamą:P i nie kupiłam leków, które mi przepisała...10 czerwca zrobiłam test i od razu wyskoczyły dwie krechy:D a ja patrzę na niego i myślę..."kurde...czy ta druga krecha po czasie znikała???"..no, ale nie zniknęła:P nie wiem czy któreś z pierwszych styczniówek pamiętają moje rozkminy nad ciążą:P Asteria Ty chyba pamiętasz:P:P

kurde...dziś mój P. jakiś niedopieszczony jest...słyszę, że krzyczy do mnie z wanny..."Zooooosia....Zoooooosia..." po jakimś czasie wstałam i ruszyłam do łazienki, a on z rozbrajającą miną "umyjesz mi plecki????"...umyłam...chwilę później...."Zooooosia, Zoooooosia" no więc znów lecę, a on stoi i mówi "gdzie jest mój ręczniczek??" na co ja "rzuciłeś w salonie na podłogę", a on znów z miną kota z Shreka "przyniesiesz mi??" teraz film ze mną chce oglądać:P jeeeeny...:P
 
Mi się pare razy zdarzyło, że mnie ktoś przepuścił. Ale wczoraj w kerfurze to miałam taki przypadek, że miałam mleko i mandarynki w koszyku a jakaś paniusia caaaały wózek żarcia. No i oczywiście zaczęła się rozkładać w kasie pierwszeństwa. Ja stanęłam ze wzrokiem dosłownym, babka z kasy się na mnie popatrzyła i nic, a ta paniusia też zerknęła na mnie i taki wyraz twarzy przybrała jakby to nie była jej wina że ona akurat w TEJ kasie zaczęła się rozkładać. Pipa głupia. Wkurzyłam się i poszłam do kasy samoobsługowej. W metrze czasem lubię jak mi miejsce ustępują. Ale jak to jest jakaś sympatyczna babulinka albo dziadziuś (bo tacy tez czasem wstają) to odmawiam.

Anastazja - ja jak słyszę z łazienki "Małgorzatoooooo, podasz mi ręcznik?" to mnie wsciekłość ogarnia, że nie nauczy się, że jak się chodzi kąpać to nalezy zadbać o coś do wytarcia.
 
Ostatnia edycja:
Witam sie z kazdym z osobna....
Przyszłam troche ponazekac.Podbrzusze boli mnie jak diabli wziełam nospe juz dwa razy ale nic nie przechodzi z tym ze boli tylko jak chodze jak leze to tak jak by nic sie nie stało.

baffled5wh.gif
babcia moja umarła a ja nawet nie mam jak jechac do Pl na jej pogrzeb..Tak bardzo sie cieszyła ze jestem w ciazy tak bardzo czekała na Remika
unhappy.gif
i sie nie doczekała
baffled5wh.gif

Bedzie mi jej tak bardzo brakowac...To juz drugi pogrzeb w czasie jak jestem wciazy

Moj M przyjechał tylko na weeked i w poniedziałek musi wracac i ja znow zostane słomiana wdowa.
 
Fiona.. :( przykro mi bardzo.

Na szkole rodzenia mówiła babeczka, że jak boli podbrzusze to żeby właśnie nospę wziąć i pojść pod ciepły prysznic. Jeśli to nie poród to przejdzie. ALe jak nie przejdzie po chyba 3o min to żeby na IP jechać.. Ale masz 34 tydzień, to chyba jeszcze nie czas.
 
Cukiereczek po pierwsze to się za bardzo nie denerwuj! po drugie jak można wyprzeć się swoich własnych słów! Mam nadzieje, że ta "znajomość" to tylko taka płytka i że wszystko się ułoży, przede wszystkim powinniście szczerze rozmawiać!

My z P. nie dawno wróciliśmy z baru, byliśmy na kebabie... mmm ;-) Trzeba się trochę po rozpieszczać, bo potem na to czasu nie będzie, za to teraz umieram bo mam pełen brzuch a jeszcze malutek się rozpycha.. ;D
 
Fiona.. :( przykro mi bardzo.

Na szkole rodzenia mówiła babeczka, że jak boli podbrzusze to żeby właśnie nospę wziąć i pojść pod ciepły prysznic. Jeśli to nie poród to przejdzie. ALe jak nie przejdzie po chyba 3o min to żeby na IP jechać.. Ale masz 34 tydzień, to chyba jeszcze nie czas.

Teraz dodatkowo mam brzuch twardy jak kamien wziełam nospe i czekam prysznic tez wziełam i poczekam jak nie przejdzie to pojedziemy na pogotowie....
 
Fiona to witaj w klubie mnie też boli podbrzusze, ale tak dziwnie jakoś:dry: raz boli, raz czuję twardy brzuch. Jak zwykle kiedy jutro muszę urodziny mojemu D. zrobić, to mi musi coś dolegać:wściekła/y:
Przykro mi z powodu babci:(
 
reklama
Cukiereczek bardzo współczuje, ja też mam pewnie podjerzenia co do emka, wprawdzie nie jest to az na takim poziomie- albo kasuje sms(przy mnie nigdzie nie pisze i nie chowa tel) ale jak jednak mu wczoraj powiedziałam, że przeczytałam życzenia mikołajkowe od koleżanki to mi awanturę zrobił. Dzis specjalnie przy nim mierzyłam ciśnienie i kazałam mu podziękować koleżance za to jak się czuje. Mówi, że między nimi nic nie ma i w sumie mu wierzę ale tamtej pindzie nie wierzę i boję się, ze wykorzysta moment jakiejś naszej kłótni, słabości...Ja planuję obserwować(chociaż teraz bardziej będzie się krył) i jak to sie powtórzy nie będe zyczyła sobie, zeby był przy porodzie, w szpitalu zaznaczę, ze nie wyrażam zgody na udzielanie mu informacji o moim stanie a po wyjściu ze szpitala będzie musial się wyprowadzić a ja poprosze o pomoc siostrę. Wtedy niech zobaczy, czy warto dla jakiejś innej ryzykować utrate kontaktów z tak wyczekanym synkiem
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry