Strzyga
Matka Fanatyczka
Wróciliśmy od babci - jestem przerażona, bo dowiedziałam się właśnie, że ważą się losy naszego szpitala i być może od 15 stycznia zamkną oddział ginekologiczno-położniczy... W takim wypadku musiałabym rodzić w brzezinach, skierniewicach lub łodzi... Żadnego z tamtejszych szpitali nie znam, a tu znam wszystkich - lekarzy, położne... Na szkołę rodzenia chodziłam do oddziałowej stąd, ciążę prowadziła tutejsza lekarka.
Jestem na skraju histerii w sumie. Jutro bedę dzwoniła do Grażki (oddziałowa) i spróbuję się czegoś dowiedzieć, ale ogólnie to jakaś makabra...
Jestem na skraju histerii w sumie. Jutro bedę dzwoniła do Grażki (oddziałowa) i spróbuję się czegoś dowiedzieć, ale ogólnie to jakaś makabra...

Jak jej powiedziałam, że w szpitalu nie chcę widzieć nikogo poza nią to powiedziała, że ona też nie przyjdzie. A jak powiedziałam, żeby z dziećmi przyszła po 2tyg. albo po miesiącu to wyśmiała mnie i powiedziała, że jak w domu jest już jedno dziecko i rodzi się drugie to przecież nie chowa się dzieci przed sobą
Więc tłumaczę jak krowie na rowie, że bakcyle, że choróbska ze szkoły a ona na to, że trzeba ręce myć. Do jasnej cholery, czy ktoś może uszanować moje zdanie. Ja raczej odludek jestem i wiem, że chmara ludzi to nie to czego będę oczekiwała po porodzie. Chciałam spędzić ten czas z mężem, nawet moja mama przyleci tydzień po narodzinach Amelci, żebyśmy mogli się dotrzeć.