reklama

Styczeń 2012

Wróciliśmy od babci - jestem przerażona, bo dowiedziałam się właśnie, że ważą się losy naszego szpitala i być może od 15 stycznia zamkną oddział ginekologiczno-położniczy... W takim wypadku musiałabym rodzić w brzezinach, skierniewicach lub łodzi... Żadnego z tamtejszych szpitali nie znam, a tu znam wszystkich - lekarzy, położne... Na szkołę rodzenia chodziłam do oddziałowej stąd, ciążę prowadziła tutejsza lekarka.

Jestem na skraju histerii w sumie. Jutro bedę dzwoniła do Grażki (oddziałowa) i spróbuję się czegoś dowiedzieć, ale ogólnie to jakaś makabra...
 
reklama
Strzyga ze spokojem!!! Ja u siebie w szpitalu nikogo nie znam i chyba większość tak ma... Bo prawdopodobieństwo trafienia na mojego lekarza jest bardzo znikome .... Dasz radę :) .... a poza tym może to tylko plotki - myślimy pozytywnie :-)
 
Ewelina - zostało mi obiecane, że będę do rana "przytulana", a potem umyję te 24 szyby u nas w pokoju i jeszcze 8 w kuchni (ehh, podwójne okna :P) to pewnie urodzę jutro w nocy :P
 
A ja mam problem z siostrą męża. Myślałam, że jak przyjedziemy do Belgii to obędzie się bez tabunów ludzi. A ona mi zapowiada, że w szpitalu wszyscy będą chcieli mnie odwiedzić (jakieś ciotki, kuzynki), że jak wrócę do domu to już tam na mnie będą czekali, że ona codziennie może przychodzić i mi pomagać i co najciekawsze tabun dzieciaków będzie ze sobą ciągnęła, swoje i nie swoje i ja się pytam PO CO??? :szok: Jak jej powiedziałam, że w szpitalu nie chcę widzieć nikogo poza nią to powiedziała, że ona też nie przyjdzie. A jak powiedziałam, żeby z dziećmi przyszła po 2tyg. albo po miesiącu to wyśmiała mnie i powiedziała, że jak w domu jest już jedno dziecko i rodzi się drugie to przecież nie chowa się dzieci przed sobą :wściekła/y: Więc tłumaczę jak krowie na rowie, że bakcyle, że choróbska ze szkoły a ona na to, że trzeba ręce myć. Do jasnej cholery, czy ktoś może uszanować moje zdanie. Ja raczej odludek jestem i wiem, że chmara ludzi to nie to czego będę oczekiwała po porodzie. Chciałam spędzić ten czas z mężem, nawet moja mama przyleci tydzień po narodzinach Amelci, żebyśmy mogli się dotrzeć.
A tak naprawdę to już zazdrosna jestem o to, że wszyscy będą chcieli dotykać mojego szkraba.
Eh musiałam się wyżalić
 
reklama
Donia powiedz o tym wszystkim mężowi.. on powinien zrozumieć! wytłumacz że będziesz zmęczona po porodzie że będziesz chciała odpocząć, dojść do siebie.. i niech on weźmie sprawę w swoje ręce ;-)

ja po porodzie nie miałam siły z nikim rozmawiać.. telefony się urywały ale dzielny mężuś wszystkie sam odbierał :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry