reklama

Styczeń 2012

Jej Gabrys nie ma chyba nic gorszego w życiu jak chore dziecko:no:. Ja się zastanawiałam nad krwią pępowinową ale jakoś tak nie przekonuje mnie to że ok płącisz gruba kasę a itak nie masz pewności że będa potrafili lekarze ją zastosować w razie czego w leczeniu. Macie z "tym" jakieś doświadczenie?
 
reklama
Witam się porannie po przedziwnej nocy...

położyłam się do łóżka o 1.40 o godzinie 2.00 poczułam świdrowanie w jelitach no i ... szybko poleciałam do łazienki (biegłam) tak mnie pogoniło że siedziałam na kibelku jakieś 20 min i myślałam że odpłynę.
Wróciłam do łóżka i co chwilę mi brzuch twardniał i bolało podbrzusze, matkooo do 4.40 myślałam że to już.
Leżałam zerkałam na zegarek te bóle występowały tak co 20-30 min i co ? przeszło.

Czy któraś miała podobnie ??? czy to już się może coś dziać ???

Ja tak miałam w Sylwestra. Tzn ganiało mnie. Od biegunki ma się skurcze :) Bo ruchy robaczkowe jelit pobudzają do działania macicę :)

Kasia, mnie od czasu do czasu goni i nic z tego nie wynika.

Powiem Wam coś zajebistego - w piątek 13.01 mamy kontrolę z Urzędu Skarbowego. Świetnie, co? Niech jeszcze zacznę rodzić to S osiwieje w sekundę z nerwów.

Ja jak tylko dowiedziałam się, że jetem w ciąży, miałam kontrolę z PiPu. Nie obeszło się bez blednięcia, wymiotowania i zmieniania kolorów. Kontroler zapytał, czy to przez niego. Odpowiedziałam mu, że nie ładnie jest stresować kobietę w ciąży :tak: Był uprzejmy, robił kontrolę przymykając oko na niektóre niedociągnięcia i kazał poprawiać szybciutko. Ale i tak minimalny mandat wlepił: 1000 zł... Nie ma to jak prowadzenie przedsiębiorstwa w ciąży....

Ja już chcę urodzić! Od wczoraj sprzątam kuchnię, mój Ł tak boi się porodu, że nie chce od Sylwestra się przytulać... A mi się tak chce... Na dodatek nie chcę mieć indukcji, tylko wolałabym urodzić przed 19.01....
 
No wlasnie. Ja się średnio w tym orientuje, jednak kiedy usłyszałam ze ten Maly jest chory, to moja pierwsza myślą była wlasnie ta krew pepowinowa.. Wogole nie umiem wyobrazić sobie jak taki noworodek może mieć podawana chemie..
 
ja sobie w lep strzele... Wojtus chory, kaszel gardlo, katar... a chodzil do przedszkola tylko 5 dni... <załamana>:-(:-(:-( ja juz nie wiem co mam z nim zrobic? moze zrezygnowac z przedszkola?eh
 
Ja się zastanawiałam nad krwią pępowinową ale jakoś tak nie przekonuje mnie to że ok płącisz gruba kasę a itak nie masz pewności że będa potrafili lekarze ją zastosować w razie czego w leczeniu. Macie z "tym" jakieś doświadczenie?

Zdeponowaliśmy na 18 lat.
Ostatecznie przekonały mnie ostatnie doniesienia literaturowe no i to, że we Wrocławiu takie przeszczepy już się robi. Odsyłam na Krew Pępowinowa - Polski Bank Komórek Macierzystych SA.
 
Natalunia - minimalny mandat, mówisz..? Nieźle. Trochę się stresuję, bo wolelibyśmy, żeby poszli do naszej księgowej, ale ona ma spotkanie wtedy i muszą przyjść do nas. Mam nadzieję, że będą mili. Chyba, że będę wtedy rodzić to mnie to wszystko będzie średnio obchodzić, ale wtedy S nie będzie ze mną. O i właśnie mi smutno.

Gabryś, mnie w ogóle przerażają choroby, jakie napastują te małe brzdące. Mojego kuzyna córka w wieku 4 lat dostała raka mózgu. Teraz na chemię jeżdżą do warszawy co chyba 6 tygodni i później będą rzadziej, ale jest to strasznie przykre. Parę razy byliśmy z S w Centrum Zdrowia Dziecka i to jest koszmar, ile tam dzieciaków przebywa. A byliśmy tylko na neurologii i onkologii. I wiesz.. dorośli siedzą, smucą się, a te dzieciaki, niczego nie świadome latają po korytarzu, bawią się, tv oglądają, walczą mieczami. Ta córka kuzyna to z chłopakami mieczami walczyła. Chudzinka taka.
Co starsze dzieciaki to kojarzą co się z nimi dzieje, a to małe to nic, tylko, że groszek jej wyciągnęli z głowy.
 
No właśnie Dorotka ja czytałam o tym dość szeroko, wrażenie mam że to wszystko narazie czysta teoria, ale dla mnie to temat jak temat szczepień (jedni nie szczepią wogóle inni na co popadnie) -każdy ma swoją teorię i bądź tu człowieku mądry. Każdy naukowiec będzie chwalił swoje hipotezy i nawet doniesienia o skuteczności się znajdą.... Dla mnie przekonującymi faktami były by prawdziwe historie pacjentów. No i może jestem ograniczona w tym temacie, ale to dla mnie jak klonowanie-było, udało się, ale żeby to powszechnie stosować.... No tak ale gdzieś kiedyś muszą być te początki.......Ech, Bardzo trudna decyzja. Tfu ale oby nigdy nikomu nie było to potrzebne.
 
Ostatnia edycja:
My mieliśmy ostatnio spotkanie na szkole rodzenia w tym temacie no i się zastanawiam...z jednej strony ciekawy temat a z drugiej jak dla mnie przerażający bo ja z tych co nie lubią rozprawiać nad czymś czego nie ma.
Mam w pracy koleżankę co przypisuje swojemu dziecku każdą chorobę i można od tego oszaleć, aż się boję wrócić do pracy bo wiem że kobieta mnie zamęczy tymi głupimi gadkami. Siedzimy w jednym biurze same i jakby nie było jestem na nią zdana :sorry2: jak rok temu zachorowałam to ona zachowywała się tak jakbym miała za chwilę umrzeć :szok:
 
Asiuk no właśnie, nie wiadomo. 3 lata temu się nie zdecydowaliśmy, ale przez 3 lata dużo się zmieniło:w Stanach nauczyli się je rozmnażać i przeszczepili takie (Nature Medicine 2010, 16, 232-236) u nas też przeszczepili. Pewnie z kolejne 3 lata znowu dużo się zmieni choć nie ma gwarancji co do efektów.
Ale co tu dużo mówić, wierzę, że nigdy nie będą potrzebne a ubezpieczenie samochodu kosztuje nas dużo więcej a to tylko samochów i też nie wiadomo czy w razie czego zapłacą (wiem okropne porównanie).

Asteria bardzo mi przykro z powodu Wojtaszka. Mówią, że pół roku musi odchorować... My (odpukać) od miesiąca zdrowi - lecimy na tranie i preparacie floradix kids
 
reklama
Asteria doskonale Cię rozumiem z Wojtusiem. Ale zabranie go z przedszkola nic nie da. Wiem teraz jeszcze boisz się ze Ninkę pozaraża, ale to chyba nieuniknione. A teoria że dziecko musi się wychorowac chyba się sprawdza, jak nie teraz w przedszkolu to będzie Ci chorował na początku szkoły-a to gorzej choćby na zaległości:-(.
Pociesz się że moje dziecko w przedszkolu bywa 1/4 czasu rocznego, reszta to walka z choróbskami.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry