Witam porannie, poniedziałkowo,
nie czytalam Was od piątku, wiec miałam co nadrabiać, wybaczcie, że nie ustosunkuję sie do każdej wypowiedzi.
W skrócie... my mieszkamy od początku, na szczęscie sami, z mamą A nie dała bym rady dnia wytrzymać... uparta jak nie wiem co i nie rozumie "nie, dziękuję", no chyba, że A zainterweniuje... no a moi rodzice, to owszem chętnie by nas widzieli, teraz szczególnie jak sami w domu mieszkają... no ale kota też da się zagłaskać... więc spotkania raz na tydzień są wystarczające

Mieszkanie mamy nie za duże i małe będzie musialo dzielić pokój z rodzicami, no a póżniej się pomyśli.
Alka trzymam kciuki za wizytę...
No ja nadal nie czuje ruchów, brzuch też mały, nie wiem co to moje małe sobie myśli i na co czeka.
Co do okien... Moje narazie po czwartkowym myciu czyste

Pierogi jak pisałam przed weekendem, zrobione. Wprawdzie ostatecznie zdecydowałam się je robić z mamą, ale i tak sie narobiłyśmy. 150 sztuk

Moj A. odezwał się po weekendzie kawalerskim w Gdańsku. Żyje

a bylo intensywnie

Wczoraj spędziałam prawie cały dzień z psiapsiółą na plotach

i obiedzie i deserze i spacerze

No i pusto w łóżku... ale tylko do środy
Życzę udanego tygodnia i poniedziałku